Reklama

Reklama

Szybka zmiana rządu w Portugalii. Po 27 dniach rządu prawicy władzę objęła umiarkowana lewica

W Portugalii został zaprzysiężony w czwartek gabinet sformowany przez umiarkowaną socjalistyczną lewicę, który ma zewnętrzne parlamentarne poparcie komunistów i Bloku Lewicy. Mniejszościowy rząd prawicowej Partii Socjaldemokratycznej przetrwał 27 dni.

Szef nowego rządu, socjalista Antonio Costa zapowiedział, że przetnie "spiralę cięć oszczędnościowych, które jedynie pogłębiały problemy gospodarcze i społeczne, ale także budżetowe".

Prezydent Portugalii Anibal Cavaco Silva oświadczył, że wybrał mniejsze zło, to jest zamiast pozostawić jeszcze przez kilka miesięcy mniejszościowy gabinet konserwatysty Pedro Passosa Coelho powołał nowy rząd z socjalistą Costą na czele. W rozmowach dotyczących sformowania nowego gabinetu - powiedział - "nie zdołałem rozwiać własnych wątpliwości, czy gabinet socjalistów zdoła zapewnić krajowi stabilizację polityczną i okaże się trwały".

Reklama

Ostrzegł także nowego premiera, że od jego rządu "będzie się wymagać przestrzegania norm europejskich i dyscypliny budżetowej", w związku z czym powinien wystrzegać się zwiększania wydatków na cele publiczne.

Antonio Costa w toku rozmów z liderami Bloku Lewicy i Portugalskiej Partii Komunistycznej podjął zobowiązanie, że do 2017 roku jego rząd wyeliminuje wprowadzony przez prawicowy gabinet dodatkowy podatek od wynagrodzeń w wysokości 3,5 proc. Było to jedno ze zobowiązań podjętych przez socjalistów wobec ich lewicowych sojuszników w parlamencie.

Premier Costa przewiduje, że w 2016 roku deficyt budżetowy Portugalii uda się obniżyć do 2,8 proc., tj. poniżej progu narzuconego przez Unię Europejską.

Nowy rząd Portugalii składa się z 17 ministrów, w tym czterech kobiet, i 41 sekretarzy stanu. W piątek odbędzie on pierwsze posiedzenie. Kluczowe stanowisko ministra finansów objął utalentowany ekonomista Mario Centeno, dotychczasowy wicedyrektor departamentu badań Banku Portugalii.

Ministrem sprawiedliwości została adwokat Francisca Van Dunen pochodząca z jednej z najbardziej wpływowych rodzin byłej portugalskiej kolonii (do 1975 roku) - Angoli. To pierwsza w historii czarnoskóra członkini portugalskiego rządu.

W ciągu niespełna czterech tygodni istnienia (i tylko 16 dni urzędowania) gabinet konserwatystów zdołał uwieńczyć powodzeniem trwające od 2000 roku próby sprzedania zagranicznym nabywcom portugalskich linii lotniczych TAP.

Blok Lewicy i komuniści sprzeciwiali się sprzedaży TAP, broniąc stanowiska, że linie te powinny być "w stu procentach portugalskie", podczas gdy socjaliści zgadzali się na częściową ich prywatyzację z zachowaniem w rękach państwa 51 proc. udziałów w portugalskich flagowych liniach lotniczych, mających za sobą 70-letnią tradycję.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje