Reklama

Reklama

Szokujący raport. Chcieli zalegalizować seks z dziećmi

Niemiecka partia Zieloni domagała się w początkowym okresie swej działalności w latach 80. legalizacji seksu dorosłych z nieletnimi - wynika z raportu opublikowanego na łamach "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Podobnie tendencje występowały też w FDP.

Autorami artykułu opublikowanego w poniedziałek są politolodzy Franz Walter i Stephan Klecha z Instytutu Badań nad Demokracją w Getyndze. Obaj naukowcy na zlecenie kierownictwa Zielonych prześwietlają historię partii pod kątem występowania tendencji pedofilskich.

Reklama

Zarzuty wobec czołowej postaci Zielonych, obecnie eurodeputowanego Daniela Cohn-Bendita, i innych polityków stawiane są przez media od kilku miesięcy. Z analizy partyjnych dokumentów wynika, że w swoim pierwszym programie z 1980 roku Zieloni opowiadali się za legalizacją stosunków seksualnych między dziećmi, a ich opiekunami i innymi dorosłymi. Partia domagała się usunięcia z kodeksu karnego przepisów zakazujących takich kontaktów.

Paragrafy 174 i 176 kodeksu karnego zakazują seksu z dziećmi poniżej 14. roku życia. W przypadku osób sprawujących opiekę nad nieletnimi granica wieku wynosi 16 lat. Zwolennicy zmian w kodeksie chcieli utrzymać kary tylko w przypadku stosowania przemocy.

Jak czytamy w "FAZ", takie żądania stawiała nie tylko organizacja Zielonych z Nadrenii Północnej-Westfalii, co było już znane wcześniej, lecz także organizacje w Bremie, Hamburgu, Berlinie i Nadrenii-Palatynacie. 

To było błędem "nie do zaakceptowania"

Podobne poglądy popularne były także wśród młodych działaczy liberalnej FDP. Podczas kwerendy naukowcy natknęli się na pochodzący z 1980 roku artykuł, napisany przez kandydującą obecnie do Bundestagu z ramienia FDP Dagmar Doering. W zbiorowej pracy "Pedofilia dzisiaj" Doering wzywała do zniesienia kar dla osób uprawiających seks z nieletnimi.

- W wieku 17 lat zakochałam się w nauczycielu pedofilu i byłam pod jego silnym wpływem - tłumaczyła swoją postawę Doering, podkreślając, że z dzisiejszego punktu widzenia jej ówczesne poglądy są błędem "nie do zaakceptowania". Doering zrezygnowała w sobotę z kandydowania do parlamentu.

Walter i Klecha opisują starania grup związanych z Zielonymi, by po wejściu partii do Bundestagu w 1983 roku uzyskać wpływ na politykę wobec dzieci i młodzieży w kraju. W jednej z tych struktur - grupie roboczej "Geje, Pederaści, Transseksualiści" działał karany wcześniej za przestępstwa seksualne Dieter F. Ullmann - pisze "FAZ". Komuna "Miejscy Indianie" z Norymbergi domagała się z kolei oprócz seksu z dziećmi także zlikwidowania obowiązku szkolnego.

Zdaniem naukowców wpływy zwolenników skrajnej liberalizacji przepisów dotyczących seksu z dziećmi ulegają marginalizacji po roku 1985. W partii bierze górę pogląd reprezentowany przez czołową niemiecką działaczkę ruchu kobiet, Alice Schwarzer, która zarzuca zwolennikom pedofilii hipokryzję.

Są "zafiksowani na nieletnich"

Twierdząc, że chodzi im o dobro dzieci, zwolennicy pedofilii są - jej zdaniem - w rzeczywistości "zafiksowani na nieletnich". W programie z 1987 roku Zieloni zdystansowali się od tendencji pedofilskich, podtrzymując postulat walki z dyskryminacją mniejszości seksualnych. 

Dyskusja o pedofilskich tendencjach w szeregach Zielonych rozpoczęła się w kwietniu bieżącego roku przy okazji nadania Cohn-Benditowi Nagrody im. Theodora Heussa. Prezes Trybunału Konstytucyjnego Andreas Vosskule odmówił wygłoszenia laudacji na cześć europosła ze względu na jego dawne poglądy.

W książce "Wielki Bazar" z 1975 roku Cohn-Bendit opisywał w sposób kontrowersyjny erotyczne przeżycia dzieci. W wywiadzie dla "Spiegla" w maju polityk zapewnił, że nigdy nie dotknął dziecka w sposób nieobyczajny, a treść książki jest mieszanką "fikcji i doświadczeń".

Z Berlina Jacek Lepiarz 

Dowiedz się więcej na temat: Niemcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne