Reklama

Reklama

"Szerzą się w Europie jak trąd". Stanowcza reakcja rządu Włoch

Za "obraźliwe" i "nie na miejscu" uznali przedstawiciele rządu Włoch słowa prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który oświadczył, że populiści szerzą się w Europie jak "trąd". Włoskie media za "Le Figaro" dodają, że jego komentarz odnosił się do Włoch.

Wypowiedź Macrona, jak wyjaśniła francuska gazeta, była komentarzem do decyzji rządu w Rzymie, który zapowiedział, że nie będzie wpuszczać do włoskich portów statków organizacji pozarządowych z migrantami uratowanymi na Morzu Śródziemnym.

Prezydent Francji powiedział w mieście Quimper o populistach: "Widzicie, że rozwijają się jak trąd, po trochu wszędzie w Europie, w krajach, w których uważaliśmy, że niemożliwe jest to, że znów się pojawią".

"Nasi przyjaciele - sąsiedzi mówią najgorsze rzeczy, a my się przyzwyczajamy. Dopuszczają się najgorszych prowokacji i nikt nie jest tym zgorszony" - oświadczył Macron.

Reklama

"Nieprzyzwoite zachowania szefów państw"

Na wypowiedź tę zareagował wicepremier Włoch, lider uważanego za populistyczny Ruchu Pięciu Gwiazd Luigi Di Maio. To słowa "obraźliwe i nie na miejscu" - stwierdził.

"Prawdziwym hipokrytą" - dodał - jest ten, "kto odpycha imigrantów w mieście Ventimiglia i chce nam prawić kazania o świętym prawie do tego, by prosić o sprawiedliwy rozdział migrantów" - powiedział Di Maio, odnosząc się do niewpuszczania przez Francję migrantów, którzy chcą przedostać się tam z Włoch.

"Solidarność jest albo europejska, albo jej nie ma" - stwierdził Di Maio.

"W wymiarze międzynarodowym, przede wszystkim europejskim widzę rzeczy niebywałe, także nieprzyzwoite zachowania szefów państw" - zaznaczył.

"Dżentelmen, kawior, szampan i wytworność"

"Prezydent Francji najpierw zawsze mówił o dobrosąsiedzkich stosunkach, kiedy włoskie rządy siedziały cicho, a teraz atakuje nas co drugi dzień - oświadczył Di Maio. - Jednego dnia mówi, że nie chce obrażać Włoch, a drugiego mówi o trądzie. Prawdziwym trądem jest europejska hipokryzja ze strony niektórych państw, które odpychają migrantów, na przykład w Ventimigli".

Drugi wicepremier, szef MSW Matteo Salvini podkreślił zaś: "Macron powiedział, że ten, kto nie przyjmuje (migrantów), jest trędowatym populistą". "Dżentelmen, kawior, szampan i wytworność" - ocenił prezydenta Francji. "Ja nie przyjmuję pouczeń od kraju, który ma wojsko na włoskiej granicy" - oznajmił.

"Jeśli Francja przyjmie dziesięć łodzi z Libii, porozmawiamy" - dodał Salvini. Wyraził też ubolewanie, że na mundialu Francja pokonała Peru.

To już druga w czerwcu odsłona francusko-włoskiego konfliktu. Poprzednią wywołała sprawa nieprzyjęcia przez Włochy statku organizacji pozarządowej "Aquarius" z ponad 600 migrantami. Macron zarzucił władzom Włoch "cynizm" i "nieodpowiedzialność". Spór doprowadził do wezwania ambasadora Francji do MSZ w Rzymie i pod znakiem zapytania postawił na kilka dni wizytę włoskiego premiera Giuseppe Contego w Paryżu. Kryzys został zażegnany, gdy Macron zadzwonił do Contego. Po tej rozmowie szef włoskiego rządu pojechał do Francji.

Z Rzymu Sylwia Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy