Reklama

Reklama

Szef MSZ prosi o cierpliwość: Ambasador Niemiec zawsze był i będzie

Nowy szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau zaapelował o cierpliwośc w sprawie akredytacji nowego ambasadora Niemiec w Polsce.

Nowy szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau zapewniał w piątek 28 sierpnia w Berlinie, że ambasador RFN w Polsce "zawsze był i będzie" oraz apelował o cierpliwość. - Wielką cnotą dyplomacji jest dyskrecja - ucinał Rau pytania dziennikarzy. Szef polskiej dyplomacji uczestniczył w stolicy Niemiec w nieformalnym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE i przy tej okazji rozmawiał z niemieckim ministrem SZ Haiko Maasem.

- Procedury miały miejsce zgodnie z konwencją wiedeńską, zgodnie z dobrymi obyczajami dyplomatycznymi. Może rzeczy dość długo się przeciągały, ale takie rzeczy się zdarzają, tak że proszę o wyrozumiałość - mówił. I zapewniał, że między Polską a Niemcami jest "kontynuacja relacji", a rozmowy z Maasem dotyczyły wielu dwustronnych tematów.

Merkel liczy na rozwiązanie sprawy

Reklama

Wcześniej do sprawy ambasadora w Warszawie odniosła się kanclerz Niemiec Angela Merkel, pytana o to na konferencji prasowej. - Mam nadzieję, że temat akredytacji ambasadora się rozwiąże - powiedziała krótko Merkel. Szefowa niemieckiego rządu była pytana, czy odbiera brak decyzji strony polskiej w sprawie zgody na rozpoczęcie misji przez desygnowanego nowego ambasadora RFN w Warszawie jako afront wobec Berlina.

Niemiecki dyplomata Arndt Freytag von Loringhoven od trzech miesięcy czeka na agrément polskiego rządu. Sprawę komentują polskie i niemieckie media, spekulując m.in., jakoby powodem zwłoki mogła być przeszłość ojca dyplomaty. Bernd Freytag von Loringhoven pod koniec II wojny światowej uczestniczył jako adiutant w odprawach w berlińskiej kwaterze głównej Hitlera.

Z Morawieckim o Białorusi

Sprawa ambasadora była też jednym z tematów rozmowy telefonicznej Merkel z premierem Mateuszem Morawieckim w tym tygodniu. Niemiecka kanclerz podkreśliła jednak, że rozmowa ta przede wszystkim dotyczyła sytuacji na Białorusi i tego, "co można zrobić z perspektywy europejskiej".

- Czy potrzebujemy na przykład specjalnego przedstawiciela, czy to przy OBWE czy też przy UE, który będzie zajmował się Białorusią. Chodziło też o to, jak pomóc tym, którzy są torturowani, zostali ranni czy są chorzy, a także o sankcje, które chcemy wprowadzić wobec Białorusi - relacjonowała Merkel. I dodała, że w tych sprawach Polska i Niemcy mają wiele zbieżnych poglądów.

Oświadczyła też, że za nie do przyjęcia uważa zatrzymania dziennikarzy, w tym zagranicznych na Białorusi. Merkel przyznała, że sama próbowała skontaktować się z Aleksandrem Łukaszenką w sprawie sytuacji w jego kraju, ale on to odrzucił propozycję rozmowy telefonicznej.

Merkel skomentowała także wypowiedź rosyjskiego prezydenta Władimira Putna, który oświadczył, że "rezerwa z funkcjonariuszy organów ochrony prawa" może zostać wysłana na Białoruś w razie konieczności. - Mam nadzieję, że takie siły nigdy nie zostaną użyte - powiedziała, apelując o poszanowanie suwerenności narodu białoruskiego.

Anna Widzyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy