Reklama

Reklama

Szef FBI w Senacie po ataku na Kapitol: Uznajemy to za akt krajowego terroryzmu

Szef FBI Christopher Wray po raz pierwszy zeznawał we wtorek w Senacie w sprawie styczniowego ataku na Kapitol. Jak zaznaczył, jego agencja uznaje to zdarzenie za akt "krajowego terroryzmu". Wray wskazał, że służby nie znalazły dowodów na to, by w szturmie na Kongres USA uczestniczyli anarchiści czy Antifa.

Reklama

- Ten atak, to oblężenie, było po prostu przestępstwem, a my w FBI uznajemy to za krajowy terroryzm - stwierdził Wray, zeznając w Senacie po raz pierwszy po tym wydarzeniu.

Operacja bez precedensu

Reklama

W ciągu nieco mniej niż dwóch miesięcy od szturmu w obejmującej całe Stany Zjednoczone bezprecedensowej operacji FBI aresztowało blisko 300 osób uczestniczących w zamieszkach na stołecznym Wzgórzu Kapitolińskim.

W ramach pomocy w identyfikacji uczestników ataku FBI otrzymało od Amerykanów ponad 270 tysięcy wskazówek. Wiele z nich dzięki uważnemu oglądaniu przez obywateli opublikowanych w mediach społecznościowych filmów ze szturmu. - Niektórzy podjęli nawet bolesny krok, donosząc na swoich przyjaciół lub członków rodziny - przyznał Wray.

Szef FBI powiedział w Senacie, że jego agencja "do tej pory nie widziała" żadnych dowodów na uczestnictwo w szturmie anarchistów lub skrajnie lewicowej Antify. Zeznanie to stoi w sprzeczności ze słowami byłego prezydenta USA Donalda Trumpa, który mówił, że 6 stycznia "Antifa wdarła się na Kapitol".

Dopytywany przez parlamentarzystów Wray ocenił, że do Kongresu siłą wtargnęli w styczniu demonstranci reprezentujący różne ideologie. - Aresztowaliśmy kilka osób, które umieścilibyśmy w kategorii brutalnego ekstremizmu na tle rasowym - oznajmił.

Wray uznał białych rasistów za "trwałe i ewoluujące zagrożenie", którego wzrosło od czasu, gdy w 2017 roku stanął na czele FBI. Ta grupa stanowi "największą część naszego portfolio krajowego terroryzmu" - oświadczył.

- Nie obchodzą nas ideologiczne motywacje. Nie interesuje nas to czy są lewicowe, prawicowe czy inne. Jeśli ideologia powoduje przemoc i łamanie federalnego prawa, to zajmujemy się nią - relacjonował podejście FBI.

Zginęło pięć osób

6 stycznia zwolennicy Trumpa siłą wtargnęli do gmachu amerykańskiego parlamentu. Tłum przerwał zatwierdzanie przez Kongres wygranej Demokraty Joe Bidena w wyborach prezydenckich, a parlamentarzyści zostali ewakuowani.

W zamieszkach zginęło pięć osób, w tym oficer straży Kapitolu Brian Sicknick. Po szturmie dwóch funkcjonariuszy popełniło samobójstwo.

Z dotychczasowych zeznań byłych i obecnych członków służb bezpieczeństwa wynika, że straż Kapitolu została zaskoczona liczbą uczestników zamieszek oraz ich przygotowaniem. Problem stanowił przepływ między służbami informacji wywiadowczych z ostrzeżeniami przed możliwą przemocą.

FBI nie aresztowało jeszcze żadnych podejrzanych w związku z zabójstwem Sicknicka czy podłożeniem bomb pod siedzibami Partii Republikańskiej i Demokratycznej. W sprawie śmierci funkcjonariusza trwa śledztwo.

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje