Reklama

Reklama

Szczyt klimatyczny: Największe mocarstwa zgodne jak nigdy. Ale diabeł tkwi w szczegółach

Światowi przywódcy deklarują w Paryżu walkę ze zmianami klimatycznymi. Stawką jest przyszłość naszej planety - podkreślają.

"Nigdy stawka międzynarodowego spotkania nie była tak wysoka, ponieważ to, co jest stawką - to przyszłość planety, przyszłość życia" - powiedział powiedział na inauguracji COP21 prezydent Francji Francois Hollande. Podkreślił, że potrzebne jest "partnerstwo ludzkości i natury". Temu właśnie służyć ma paryska konferencja. Szczyt z udziałem 150 liderów rozpoczęto minutą ciszy w hołdzie ofiarom paryskich zamachów z 13 listopada. Hollande podziękował liderom za wsparcie i wyrazy solidarności.

Reklama

Podkreślił, że walka z terroryzmem i zmianami klimatu są "dwoma kluczowymi wyzwaniami globalnymi", które międzynarodowa społeczność musi pokonać. 

Nie ma drogi odwrotu

"Macie władzę, by zabezpieczyć dobrobyt tego pokolenia i następnych generacji" - zwrócił się do liderów szef ONZ Ban Ki Min.

Namawiał ich do wybrania drogi "kompromisu i zgody i - jeśli trzeba - elastyczności". 

"Paryż musi wyznaczyć zdecydowany punkt zwrotny, musimy dać światu znać, że zmierzamy do niskoemisyjnej, sprzyjającej klimatowi przyszłości i nie ma drogi odwrotu" - podkreślił Ban Ki Mun.

Stanowisko największych

"Nie ma narodu odpornego na zmiany klimatu; USA uznają swą rolę w tworzeniu tego problemu, ale też biorą odpowiedzialność za to, by coś z tym zrobić" - oznajmił prezydent Barack Obama.

Do 2030 roku Rosja zmniejszy emisję gazów cieplarnianych do 70 proc. w stosunku do roku 1990 - zapowiedział z kolei Władimir Putin.

Jak podkreślił, Rosja "w dalszym ciągu wnosi wkład we wspólne wysiłki w celu przeciwdziałania globalnemu ociepleniu".

Putin dodał w Paryżu, że Rosja wypełniła zobowiązania nałożone na nią w protokole z Kioto. Według prezydenta w latach 1991-2012 Rosja "nie tylko nie dopuściła do wzrostu emisji gazów cieplarnianych, ale znacząco je zredukowała, dzięki czemu do atmosfery nie dostało się ok. 40 mld ton ekwiwalentu dwutlenku węgla".

Prezydent Chin Xi Jinping oświadczył, że podczas szczytu klimatycznego w Paryżu trzeba wziąć pod uwagę różnice ekonomiczne między krajami i pozwolić państwom opracować własne rozwiązania problemu globalnego ocieplenia.

"Ważne jest, byśmy respektowali różnice między krajami, zwłaszcza krajami rozwijającymi się" - powiedział Xi na konferencji COP21.

Chiny, największy emitent gazów cieplarnianych na świecie, zawsze podkreślają, że kraje rozwinięte muszą wziąć największą odpowiedzialność za globalne ocieplenie, a kraje wschodzące muszą mieć swobodę w tej kwestii, by się rozwijać - przypomina Reuters.

Dowiedz się więcej na temat: szczyt klimatyczny w Paryżu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy