Reklama

Reklama

Szczyt Biden-Putin. Dyplomata: Polska nie ma się czego obawiać

Dyplomata i były ambasador USA w Polsce Daniel Fried uważa, że zbliżający się szczyt z udziałem prezydentów Stanów Zjednoczonych oraz Rosji może przynieść wiele niespodzianek. Podkreśla, że Joe Biden musi "okazać stanowczość" wobec Putina. - Myślę, że Biden chciał zaskoczyć Putina i wybić go z rytmu - twierdzi.

- Szczyt Biden-Putin nie będzie żadną drugą Jałtą, ale może przynieść niespodzianki - powiedział Daniel Fried. Jak dodał, Polska nie powinna obawiać się tego spotkania.

- Czytając to, co się mówi na temat tego spotkania w Polsce mam wrażenie że jest takie wzmożenie. Historycznie to zrozumiałe, ale do niczego takiego nie dojdzie. Biden musi okazać stanowczość wobec Rosji - powiedział doświadczony dyplomata, a obecnie ekspert Atlantic Council.

"Chciał zaskoczyć Putina"

Według Frieda pomysł spotkania na szczycie ma sens.

- Myślę, że Biden chciał tym zaskoczyć Putina i wybić go z rytmu. Przypomnijmy , że prezydent zaczął swoją kadencję od mocnych ciosów, sankcji i jasnego ostrzeżenia dla Rosji. W tym kontekście spotkanie jest ucieczką od znanych Rosji schematów i Biden podchodzi do niego z silniejszej pozycji - mówi Fried. - Zresztą i tak prędzej czy później musiałby się spotkać z Putinem; gdyby od początku stawiał wysokie warunki dla spotkania, mógłby potem wpaść we własną pułapkę i być zmuszonym do złamania obietnic - dodaje.

Reklama

Ekspert uważa, że choć nadzieją części zespołu nowej administracji USA jest ułożenie sobie stabilnych relacji z Moskwą, Putin nie jest tym w ogóle zainteresowany, bo jego specjalnością jest zaskakiwanie i wprowadzanie chaosu. Dodał, że rosyjski prezydent może też chcieć zaskoczyć zdeterminowanego do okazania twardości Bidena, np. niespodziewanie przyjaznym gestem, jak np. wypuszczeniem jednego z amerykańskich więźniów w Rosji.

- Moją radą byłoby podziękować za dobry gest, ale pozostać przy swoim - jasnym wyznaczeniu amerykańskich poglądów i priorytetów, w sprawie Ukrainy, Białorusi, czy Nawalnego - mówi Fried.

"Polska nie jest zadowolona"

Dyplomata przyznał jednak, że dotychczasowa polityka administracji Bidena w sprawie Nord Stream 2 była chaotyczna i że Polska ma w tej sprawie rację, a Waszyngton popełnił "głupi błąd" nie informując Warszawy i Kijowa o swoich decyzjach w tej sprawie. Według niego, to m.in. efekt nowości i niepełnego wciąż składu ekipy Bidena.

Jak spekuluje, próbą naprawy złego wrażenia była rozmowa prezydentów Bidena i Dudy podczas szczytu NATO.

- Byłem na wielu takich szczytach i wiem jak dochodzi do takich naprędce organizowanych spotkań. W takich przypadkach jest to osobista decyzja albo Bidena, albo jego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Jake'a Sullivana. Dotarło do nich, że Polska nie jest zadowolona, więc Biden lub Sullivan uznali, że trzeba to naprawić. I chwała Bogu, że do tej rozmowy doszło - dodał Fried.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje