Reklama

Reklama

Syn premiera Borisa Johnsona otrzymał imię po dziadkach i lekarzach

Brytyjski premier Boris Johnson i Carrie Symonds nazwali swojego nowo narodzonego syna Wilfred Lawrie Nicholas Johnson - poinformowała w sobotę narzeczona brytyjskiego premiera.

Imiona te są hołdem dla dziadka Johnsona oraz dwóch lekarzy, którzy leczyli brytyjskiego premiera w czasie jego pobytu w szpitalu w związku z poważnym zakażeniem koronawirusem - wyjaśniła Symonds w poście na Instagramie.

Reklama

Zamieściła również zdjęcie dziecka i podziękowała pracownikom University College London Hospital, w którym miał miejsce poród.

Chłopiec urodził się w środę, dwa dni po powrocie Johnsona do pracy po rekonwalescencji po chorobie i nieco wcześniej niż zapowiadali rodzice. Wcześniej Johnson wspomniał, że po urodzeniu dziecka weźmie urlop ojcowski, ale jak w środę poinformował jego rzecznik, w związku z trwającą epidemią, nie zrobi tego teraz, lecz w późniejszym, nieokreślonym jeszcze terminie.

Premier ma dorosłe dzieci

55-letni Johnson i 32-letnia Symonds mieszkają razem w rezydencji brytyjskich premierów na Downing Street od lipca 2019 roku. Są pierwszą niezamężną parą tam mieszkającą.

Premier ma już czwórkę dorosłych dzieci z drugą żoną, Mariną Wheeler - Larę, Milo, Cassie i Theodore'a. Johnson ma też córkę z konsultantką ds. sztuki Helen Macintyre, a krążą spekulacje, że ma jeszcze jedno dziecko ze związku pozamałżeńskiego.

Dwóch niedawnych premierów również zostało po raz kolejny ojcami w trakcie urzędowania - Tony Blair w 2000 roku i David Cameron w 2010 roku. 

Johnson będzie natomiast pierwszym od 250 lat szefem rządu, który weźmie ślub w czasie pełnienia urzędu, choć z powodu epidemii na razie nie wiadomo, kiedy i w jakiej formie ma się on odbyć.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje