Reklama

Reklama

Swiatłana Cichanouska: Wierzę swoim oczom, a nie CKW

Wierzę swoim oczom, a nie Lidzii Jarmoszynie, szefowej Centralnej Komisji Wyboczej - powiedziała Swiatłana Cichanouska na konferencji prasowej w niedzielę wieczorem w Mińsku. Sztab kandydatki podał wyniki świadczące o jej zwycięstwie w trzech lokalach wyborczych w Mińsku.

"Wierzę swoim oczom, a one mówią mi, że większość jest po naszej stronie" - zaznaczyła opozycyjna kandydatka w niedzielnych wyborach prezydenckich na Białorusi. "My już zwyciężyliśmy, bo pokonaliśmy strach, apolityczność i apatię" - powiedziała o Białorusinach.

Reklama

Zapowiedziała, że poczeka na oficjalne wyniki, zanim podejmie decyzję o dalszych działaniach. Jak wskazała, jej sztab oczekiwał, że dojdzie do fałszerstw podczas wyborów.

Czytaj także: Sondażowe wyniki wyborów prezydenckich na Białorusi 

"Rozpoczyna się bezprecedensowy kryzys polityczny"

Współpracownic Cichanouskiej podali dane z trzech lokali w Mińsku, gdzie - jak powiedzieli - członkowie komisji nie przestraszyli się konsekwencji mówienia prawdy. Według tych danych w co najmniej tych trzech lokalach Cichanouska odniosła miażdżące zwycięstwo.

Cichanouska powiedziała również, że nie uda się do centrum miasta z obawy o bezpieczeństwo ludzi i aby nie dać pretekstu do prowokacji.

"Rozpoczyna się bezprecedensowy kryzys polityczny i władza musi przyjąć, że większość społeczeństwa jest po drugiej stronie. Musi być gotowa do dialogu" - powiedziała współpracowniczka Cichanouskiej, Maryja Kalesnikawa.

Z Mińska Justyna Prus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje