Reklama

Reklama

Swiatłana Cichanouska spotka się z ministrami UE. Białoruskie MSZ: To bezczelna ingerencja

- Spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw UE ze Swiatłaną Cichanouską będzie bezczelną i nieukrywaną ingerencją w sprawy Białorusi oraz zupełny brak szacunku dla jej obywateli - ocenił w sobotę (19 września) rzecznik białoruskiego MSZ Anatol Hłaz.

- To zupełnie oczywiste, że jeśli do tego dojdzie, to będzie to bezczelna i nieukrywana ingerencja w sprawy wewnętrzne Białorusi oraz zupełny brak szacunku dla jej obywateli - oświadczył Hłaz, cytowany przez agencję BiełTA. Jego zdaniem to byłoby "śmieszne i kuriozalne, gdyby nie było tak smutne".

Reklama

- Po co w ogóle przeprowadzać wybory, jeśli można po prostu wyznaczyć z zewnątrz jakąś wygodną osobę i budować z nią relacje. Po takich krokach, moim zdaniem, nikomu już nie będzie trzeba udowadniać, że dochodzi do podważania suwerenności Białorusi - ocenił. Dodał, że stanowisko Białorusi w tej sprawie zostało przekazane przedstawicielowi UE w Mińsku, a także właściwym adresatom w Brukseli.

Strona unijna zapowiedziała, że w poniedziałek w Brukseli ma dojść do nieformalnego spotkania szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella i ministrów spraw zagranicznych państw UE z Cichanouską. Tego dnia ma się również odbyć posiedzenie Rady UE, na którym omawiana będzie sprawa wprowadzenia sankcji wobec Białorusi. Cichanouska była kandydatką w wyborach prezydenckich na Białorusi. Według oficjalnych wyników uzyskała 10,1 proc. głosów, a wygrał z wynikiem 80,1 proc. Alaksandr Łukaszenka, rządzący krajem od 26 lat. Od 9 sierpnia na Białorusi dochodzi do protestów przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów.

Polskie władze: To Rosja ingeruje

- Jedynym krajem, który ingeruje w sprawy wewnętrzne innych państw w tej części świata, jest Rosja - oświadczył podczas konferencji prasowej dla białoruskich mediów wiceminister spraw zagranicznych RP Marcin Przydacz.

Media na Białorusi cytują wypowiedzi polskiego wiceministra, który w piątek (18 września) w czasie konferencji online zapowiedział zainicjowanie przez Polskę na forum UE programu wsparcia dla demokratycznej Białorusi.

Przydacz ocenił, że język stosowany przez białoruskie władze pod adresem Polski i innych państw zachodnich to "minione stulecie". 

Wiceminister podkreślił, że obecnie głównym celem dyplomacji polskiej i międzynarodowej są "relacje w dziedzinie gospodarki, kultury, stosunków międzyludzkich". - Na miejscu Alaksandra Łukaszenki, gdybym miał obawiać się jakichś flag nad budynkami władz Białorusi, to byłyby to flagi Rosji - cytuje Przydacza Euroradio.

Wiceminister wskazał na potrzebę dialogu białoruskich władz ze społeczeństwem i mówił o tym, że Polska podejmowała próby sprzyjania takiemu dialogowi, jednak "Alaksandr Łukaszenka na razie jest gotów rozmawiać tylko z Władimirem Putinem".

Z Mińska Justyna Prus 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne