Reklama

Reklama

Swiatłana Aleksijewicz do Alaksandra Łukaszenki: Odejdź, póki nie jest zbyt późno

- Odejdź, póki nie jest za późno, zanim nie wepchniesz narodu w straszną otchłań wojny domowej - zaapelowała w środę (12 sierpnia) do Alaksandra Łukaszenki białoruska noblistka Swiatłana Aleksijewicz. - Nikt tu nie chce krwi czy Majdanu. To tylko ty chcesz władzy - dodała.

W obszernym wywiadzie, jakiego pisarka udzieliła Radiu Wolna Europa (RFE/RL) Aleksijewicz podkreśliła, że w obecnej sytuacji, gdy na Białorusi doszło do przelewu krwi podczas tłumienia antyrządowych protestów i zginęły dwie osoby, Łukaszence nie uda się już "odejść elegancko".

"Cichanouskia zrobiła co mogła"

Reklama

Pisarka odniosła się też do decyzji głównej rywalki Łukaszenki w wyborach - Swiatłany Cichanouskiej - o opuszczeniu kraju. 

- Zgadzam się z opinią wielu osób, które uważają, że znakomicie wypełniła ona swoje zadanie. Była i jest symbolem ogromnego pragnienia zmian, nowego życia, samopoświęcenia dla ojczyzny i swego męża - powiedziała. - Zrobiła, co mogła. Nie mogłabym o niej powiedzieć złego słowa. Teraz niech na pierwszy plan wyjdą mężczyźni. To czas na Komitet Ocalenia Narodowego, w skład którego wejdzie elita. To czas na podjęcie walki przez społeczeństwo. Akcja trzech delikatnych kobiet (Weroniki Cepkały, Maryi Kalesnikawej i Swiatłany i Cichanouskiej - red.), to już dziś za mało - argumentowała.

- Jestem im wdzięczna za to, że uratowały naszą godność. W ciągu ostatnich tygodni po prostu zakochałam się w swoim narodzie. To już jest zupełnie inne społeczeństwo. W ludzi wstąpiła nowa moc. Kiedyś byłam tym narodem rozczarowana, dzisiaj już nie - wyznała.

Pisarka wyraziła ubolewanie, że wokół trzech liderek obywatelskiego sprzeciwu nie pojawiła się ekipa, która mogłaby je lepiej wesprzeć od strony logistycznej. - Chcę tym samym powiedzieć, że musimy być lepiej zorganizowani i że musimy mieć liderów, którzy wyłonią się w trakcie tej walki - dodała.

Protesty po wyborach

Na Białorusi od czterech dni trwają masowe protesty. Odbywają się one w Mińsku oraz w 23 innych miastach kraju. 

Ich uczestnicy protestują przeciwko rządom Alaksandra Łukaszenki i rezultatom niedzielnym wyborów, które w ich ocenie zostały sfałszowane.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje