Reklama

Reklama

Surowa kara dla Nadii Sawczenko? "Wina w pełni udowodniona"

Rosyjski prokurator zażądał dla ukraińskiej lotniczki Nadii Sawczenko 23 lata więzienia. Według oskarżyciela wina Ukrainki została "w pełni udowodniona". Natomiast adwokat Sawczenko zarzuca rosyjskim śledczym sfabrykowanie dowodów jej winy.

Kary 23 lat pozbawienia wolności w kolonii karnej zażądał w środę rosyjski prokurator dla ukraińskiej lotniczki Nadii Sawczenko. Jej proces odbywa się w Doniecku w obwodzie rostowskim na południu Rosji.

"Oskarżenie uważa za możliwe orzeczenie (w sprawie) Sawczenko kary w wymiarze 23 lat pozbawienia wolności" - powiedział prokurator. Według jego słów oskarżyciele uważają, że wina Ukrainki została "w pełni udowodniona".

Sawczenko była oskarżona o współudział w zabójstwie dwóch rosyjskich dziennikarzy podczas walk w Donbasie w czerwcu 2014 roku. Według Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej lotniczka naprowadzała na cel ogień moździerzy, w wyniku czego śmierć poniosło dwóch dziennikarzy państwowej telewizji Rossija.

Reklama

Sawczenko nie przyznaje się do winy.

"Rosjanie po prostu sfabrykowali dowody"

Tymczasem adwokat Ukrainki Mark Fejgin jest przekonany, że rosyjscy śledczy sfabrykowali dowody jej winy.

"Dowodem niewinności Sawczenko jest billing z jej telefonu z dokładnym oznaczeniem miejsca jej przebywania w każdej sekundzie. Z analizy wynika, że Sawczenko została zatrzymana około godziny 10 i już o 10.40-10.50 czasu kijowskiego znajdowała się w miejscu pobytu ługańskiego batalionu +Zorza+. Z billingów wynika, że wcześniej były połączenia przychodzące i wychodzące - więc nie mogła być wtedy zatrzymana, jeśli mogła rozmawiać. Potem skończyły się rozmowy i były już tylko nieodebrane połączenia przychodzące" - podkreśla Fejgin w rozmowie z PAP. Jak dodaje, "to pokazuje, że ona nie mogła później kierować ogniem, bo rosyjscy dziennikarze zginęli o godz. 12".

Śmierć dziennikarzy, jak zaznacza adwokat, to "absolutnie dramatyczne zdarzenie, oni nie mieli kamizelek kuloodpornych w strefie ostrzału, do której sami przyjechali, choć uprzedzano ich, że to niebezpieczne miejsce".

Fejgin poinformował, że drugi ważny dowód, to nagranie jak Sawczenko dostała się do niewoli. "To 5 km od miejsca, gdzie zginęli rosyjscy dziennikarze. Nagrał to na swój telefon jeden z tzw. separatystów o nazwisku Ruskij. On nagrał jak ją zatrzymują, jak ubierają w chustę z napisem +Majdan+. Analiza jego urządzenia pokazuje, że jest w nim data i godzina dokonanego nagrania. One też dowodzą, że godzina nagrania to 10.30 rano. Zrobiliśmy nawet analizę astronomiczną nagrania wideo, żeby wykazać, w którym miejscu jest słońce o jakiej porze dnia. Ona też potwierdziła, że musiała być godzina 10-10.30" - podał adwokat.

"Rosyjscy śledczy odrzucają nasze dowody. Oni po prostu sfabrykowali dowody, przesuwając godzinę na rejestratorze o tyle, ile było im wygodne, czyli jakieś półtorej godziny" - zaznacza Fejgin.

W połowie lutego Fejgin zapowiedział, że Sawczenko nie będzie się odwoływać od wyroku bez względu na to, jaki będzie. "Bez względu na to, czy będzie to wyrok uniewinniający czy skazujący, Sawczenko nie będzie się od niego odwoływać. Ja, oczywiście, nie zgadzam się z tym, lecz to jej zasadnicze stanowisko" - powiedział Fejgin rosyjskiej agencji TASS.

Sawczenko jest oskarżona o współudział w zabójstwie dwóch rosyjskich dziennikarzy podczas walk w Donbasie w czerwcu 2014 roku. Jej proces toczy się od lipca przed Sądem Miejskim w Doniecku, w obwodzie rostowskim na południu Rosji.

Dowiedz się więcej na temat: Nadia Sawczenko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy