Reklama

Reklama

Sudan: Rząd zakazał obrzezania kobiet

Nowo wprowadzone w Sudanie prawo penalizuje stosowaną od wieków okrutną praktykę obrzezania kobiet. Organizacja Narodów Zjednoczonych szacuje, że dziewięć na 10 Sudanek zostało poddanych najbardziej inwazyjnej formie tej praktyki - donosi "The New York Times".

Do kodeksu karnego, obowiązującego w Sudanie, wprowadzona została poprawka, na mocy której każdy, kto dokonuje okaleczenia żeńskich narządów płciowych, może zostać skazany na trzy lata więzienia oraz grzywnę. Nowe prawo zostało przegłosowane przez rząd tymczasowy Sudanu, który doszedł do władzy w 2019 roku, po odejściu rządzącego przez wiele lat dyktatora Umara Hasana Ahmada al-Baszira.

Reklama

"To ogromny krok dla Sudanu i jego nowego rządu" - skomentował cytowany przez NYT Nimco Ali z Five Foundation, organizacji dążącej do globalnego zakazu okaleczania kobiet. "Afryka nie może prosperować, jeżeli nie zaopiekuje się dziewczynkami i kobietami" - dodał.   

Obrzezanie kobiet w różnych formach jest praktykowane w 27 krajach Afryki oraz w niektórych krajach Azji i na Bliskim Wschodzie. Według Funduszu Ludnościowego Narodów Zjednoczonych, oprócz Sudanu i Egiptu, jest najbardziej rozpowszechniony w Etiopii, Kenii, Burkina Faso, Nigerii, Dżibuti i Senegalu.

Eksperci przestrzegają

"Prawo pomoże chronić dziewczęta przed tą barbarzyńską praktyką i umożliwi im godne życie. Pomoże to powiedzieć "nie" matkom, które nie chciały ciąć swoich córek, ale czuły, że nie mają wyboru" - stwierdziła Salma Ismail, pełniąca funkcję rzeczniczki Funduszu Narodów Zjednoczonych dla Dzieci w stolicy Sudanu Chartumie.

Eksperci przestrzegają jednak przed nadmiernym entuzjazmem. Samo wprowadzenie nowego prawa nie wystarczy, by zwalczyć tę brutalną praktykę. Przepisy muszą zostać jeszcze wyegzekwowane. Tymczasem obrzezanie dziewcząt jest głęboko zakorzenione w przekonaniach religijnych i kulturowych wielu społeczności. Jest to dla nich jeden z filarów tradycji i niezbędny rytuał przejścia na ścieżce prowadzącej do małżeństwa.

NYT przytacza przykład Egiptu, gdzie zakaz okaleczania kobiet obowiązuje od 2008 roku, a od 2016 roku kodeks karny przewiduje karę za obrzezanie zarówno dla dokonującej go osoby, jak i dla rodziców, którzy do niego doprowadzili. 

Kara to siedem lat za zwykłą operację i do 15, jeżeli zabieg doprowadził do niepełnosprawności lub śmierci. Mimo tych obostrzeń na początku 2020 roku głośno było o sprawie 12-latki, która zmarła na stole operacyjnym prywatnej kliniki, gdy emerytowany lekarz wycinał jej bez znieczulenia fragmenty narządów płciowych.  

W Sudanie praktykuje się najgorszy rodzaj obrzezania

Dziewięć na 10 kobiet w Sudanie poddawane jest temu, co Organizacja Narodów Zjednoczonych nazywa obrzezaniem typu trzeciego. Jest to najbardziej ekstremalna forma tej okrutnej praktyki, zwana infibulacją. 

Polega ona na wycięciu zewnętrznych żeńskich narządów płciowych oraz zaszyciu sromu. Praktykowane jest zwykle bez zachowania zasad higieny i bez znieczulenia, a jego ofiarą padają dziewczynki, które jeszcze nie weszły w okres dojrzewania. 

Infibulacja może prowadzić do takich problemów jak krwotoki, choroby układu moczowego i problemy z miesiączkowaniem oraz zakażenia, które w konsekwencji mogą doprowadzić do śmierci dziewczynki, która została w ten sposób okaleczona. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama