Reklama

Reklama

Strzelanina we Francji. Napastnicy zaatakowali policjantów

Nie można wykluczyć, że poranna strzelanina w Marsylii mogła być prowokacją wobec władz. Takiego zdania są eksperci do spraw bandytyzmu. W wymianie ognia nikt nie ucierpiał.


Reklama

Początkowo sądzono, że strzelanina to wynik rywalizacji miejscowych gangów o lokalny rynek handlu narkotykami i nadal jest to główna hipoteza, co do przyczyn zajścia.

Specjaliści nie wykluczają jednak, że bandyci chcieli pokazać policji, kto w dzielnicy Castellane naprawdę rządzi.

Według naocznych świadków mieszkańcy zdawali sobie sprawę, że "coś wisi" w powietrzu, bo wielu z nich zabarykadowało się w swoich domach. Gangsterzy sprawiali wrażenie, jakby czekali na przyjazd patrolu policyjnego, który następnie ostrzelali.

Castellane to dzielnica rządzona przez gangi zajmujące się handlem narkotykami. Porachunki to tutaj codzienność. Okolica znana jest z wysokiej przestępczości.

W Castellane pojawiła się brygada antyterrorystyczna szukająca sprawców strzelaniny, do której doszło przed zapowiadanym przyjazdem premiera Manuela Vallsa mającego pogratulować policji znaczących sukcesów w walce z bandytyzmem.

W związku z zamachami, do których doszło w Paryżu na początku stycznia, podniesiono poziom alertu antyterrorystycznego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy