Reklama

Reklama

Straty ISIS po zrzuceniu "matki wszystkich bomb"

Według Ministerstwa Obrony Afganistanu w wybuchu "matki wszystkich bomb", zrzuconej na wschodzie kraju przez siły powietrzne USA zginęło co najmniej 36 członków samozwańczego Państwa Islamskiego. Resort utrzymuje, że nie było ofiar wśród cywilów. Zniszczony został natomiast kompleks tuneli i kryjówek dżihadystów.

USA po raz pierwszy użyły w boju swej najpotężniejszej bomby nieatomowej.

Reklama

Informacje o zabitych nie zostały potwierdzone w niezależnych źródłach - zastrzega agencja Reutera - ale rzecznik afgańskiego resortu obrony Dawlat Waziri powiedział, że nie ucierpieli cywile.

"Żadnemu cywilowi nic się nie stało; została jedynie zniszczona baza, którą Daesz (arabski akronim IS) wykorzystywał do ataków w innych częściach prowincji" - powiedział Waziri.

Bomba została zrzucona z samolotu MC-130 na system tuneli i bunkrów, wykorzystywanych przez bojowników IS w powiecie Achin, w prowincji Nangarhar, przy granicy z Pakistanem. W ubiegły weekend zginął tam amerykański żołnierz, który brał udział w operacji przeciwko dżihadystom.

11 ton materiałów wybuchowych

Bomba zawierała 11 ton materiałów wybuchowych. Atak przeprowadzono ok. godz. 19.30 czasu lokalnego.

USA nigdy wcześniej nie użyły w boju tej bomby paliwowo-powietrznej wielkiego kalibru (Massive Ordnance Air Blast). Została ona po raz pierwszy przetestowana w marcu 2003 roku, tuż przed rozpoczęciem wojny w Iraku.

Obecnie w Afganistanie stacjonuje ok. 8,4 tys. amerykańskich żołnierzy. Szkolą afgańskie siły, doradzają im i wspomagają je w walkach z talibami i bojownikami IS.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy