Reklama

Reklama

Stan w USA praktycznie zakazuje aborcji. Jeden wyjątek

Gubernator stanu Arkansas Asa Hutchinson podpisał ustawę, która praktycznie zabrania wykonywania aborcji. Wyjątkiem są sytuacje, w której ciąża zagraża życiu kobiety. Przeciwnicy tego przepisu zamierzają go zaskarżyć zanim wejdzie on życie.

Reklama

Gubernator wyraził jednak zastrzeżenia do obecnego kształtu ustawy, która zakazuje aborcji nawet wtedy, gdy ciąża jest wynikiem gwałtu lub kazirodztwa.

Reklama

Projekt ustawy forsowany był przecz Republikanów, którzy liczą na to, że dzięki zmianie przepisów stanowych sprawą aborcji ponownie zajmie się Sąd Najwyższy, do którego trzech konserwatywnych sędziów mianował były prezydent Donald Trump - pisze Associated Press.

W lutym ustawę, która praktycznie zabrania wykonywania aborcji, podpisał gubernator Karoliny Południowej Henry McMaster.

Amerykański Sąd Najwyższy orzekł w 1973 roku, że prawo kobiety do przeprowadzania aborcji wynika z praw gwarantowanych przez konstytucję USA. Aborcja na terenie całych Stanów Zjednoczonych jest więc legalna.

Poszczególne stany wprowadzają jednak ustawy ograniczające możliwość przerywania ciąży, które są później zaskarżane do sądów. Sąd w Iowa już w 2019 roku odrzucił jako niekonstytucyjną ustawę wprowadzającą w tym stanie przepisy zbliżone do restrykcji wprowadzonych w Arkansas i Karolinie Południowej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje