Reklama

Reklama

Środki bezpieczeństwa i śledztwo po brutalnym ataku na przechodnia w Londynie

Po morderstwie na ruchliwej ulicy, do którego doszło wczoraj, dziś zbierze się ponownie sztab kryzysowy. Spotkaniu przedstawicieli policji, wywiadu i wojska będzie przewodniczył premier David Cameron, który skrócił wizytę w Paryżu.

Brytyjskie społeczeństwo jest wstrząśnięte wczorajszym brutalnym zamordowaniem przechodnia - przypuszczalnie żołnierza.

Reklama

Do zdarzenia doszło w biały dzień, na ruchliwej ulicy w południowej części Londynu.

Dwaj napastnicy potrącili ofiarę samochodem. po czym zaatakowali maczetą i tasakiem. Gdy już nie żył, pozostali na miejscu i rozmawiali z przypadkowymi świadkami zdarzenia.

Sztab kryzysowy zebrał się już wczoraj wieczorem, niespełna pięć godzin po zamachu na przechodnia, dokonanym przez dwóch czarnoskórych muzułmanów. Minister spraw wewnętrznych, Theresa May oświadczyła po tej naradzie, że zaostrzono środki ostrożności na terenie Londynu. Powiedziała, że był to atak na wszystkich w Wielkiej Brytanii.

Komendant Scotland Yardu powierzył śledztwo brygadzie antyterrorystycznej. Policja ma bardzo obfity materiał dowodowy.

Brytyjską telewizję i media społecznościowe obiegły zdjęcia napastników. 

Napastnik: Nigdy nie będziecie bezpieczni, obalcie rząd

Mężczyźni mówili, że morderstwo i ucięcie głowy ofierze to odwet. - Przepraszam, że muszą to widzieć kobiety, ale w naszym kraju też muszą takie rzeczy widzieć kobiety. Nigdy nie będziecie bezpieczni, nie wierzcie swojemu rządowi, obalcie go - powiedział jeden z napastników w nagraniu dostępnym w serwisie YouTube.

Kobiecie, która chciała pomóc ofierze, napastnik powiedział, że jest to żołnierz i zabili go, bo on zabijał muzułmanów - podaje "The Sun".

Cameron: Istnieją przesłanki, że był to atak terrorystyczny

Dopiero po chwili przybyła policja. Według relacji świadków mężczyźni nie uciekali, tylko otworzyli ogień w kierunku funkcjonariuszy. Policja postrzeliła obu napastników i aresztowała, odwożąc do szpitali.

Brytyjski premier David Cameron powiedział w środę, że istnieją "mocne przesłanki" świadczące o tym, że zabójstwo było atakiem terrorystycznym. Dwaj pragnący zachować anonimowość przedstawiciele rządu brytyjskiego powiedzieli agencji AP, że atak był prawdopodobnie inspirowany ideologicznie przez radykalny odłam islamu. 

Ekspert od terroryzmu islamskiego z Instytutu Królewskich Sił Zbrojnych, Michael Clarke twierdzi, że sprawcy działali w sposób sugerujący związek z Al-Kaidą. Świadczyć ma o tym ścięcie głowy zamordowanemu, charakterystyczne dla sunnitów. Specjalista zwraca uwagę, że mordercy używali retoryki zaczerpniętej ze słownika lidera Al-Kaidy, emira al-Zawahiriego. Typowy miałby też być pomysł zamachu na żołnierza.

Wyroki za takie działania odsiaduje w brytyjskich więzieniach co najmniej pięciu islamistów.

FORUM: Brutalne morderstwo zwraca uwagę na problemy wojny

Dowiedz się więcej na temat: zamach w Londynie | Londyn | Wielka Brytania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje