Reklama

Reklama

Spór w PE między polskimi europosłami w sprawie słów Camerona

Europoseł Jacek Protasiewicz (PO) uważa, że konserwatywni eurodeputowani z Wielkiej Brytanii powinni przeprosić za słowa premiera Davida Camerona o polskich pracownikach; powinni ich do tego skłonić europosłowie z PiS i Polski Razem, albo przeprosić za nich.


Podczas środowej debaty w PE o swobodzie przepływu osób Protasiewicz mówił, że spodziewał się w jej trakcie ze strony brytyjskich konserwatystów "prostego słowa przepraszam". - Niestety to słowo nie padło - podkreślił.

Reklama

W czasie debaty brytyjski torys Timothy Kirkhope, reprezentujący frakcję Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w PE, powiedział, że "swoboda przepływu osób przyniosła wzrost gospodarczy i zróżnicowanie kulturowe i pomogła Europie", z czego Wielka Brytania w szczególności skorzystała.

W tym kontekście Kirkhope odniósł się do "tysięcy odważnych i ciężko pracujących polskich obywateli, którzy pomogli odbudować mój kraj po wojnie" i którzy walczyli u boku Wielkiej Brytanii o wolność i demokrację. Zaznaczył jednak, że każdy system potrzebuje reform, ale "to nie powinno przekładać się na próbę zniszczenia swobody przepływu osób i na dyskryminację przeciwko indywidualnemu krajowi członkowskiemu".

Wobec braku przeprosin ze strony Brytyjczyków, Protasiewicz zaapelował do eurodeputowanych PiS i Polski Razem, którzy wraz z brytyjskimi torysami są we frakcji EKR. - Nie wystarczy mieć usta pełne frazesów o honorze Polski i godności Polaków. Jeżeli nie byliście w stanie wyegzekwować od waszych sojuszników słowa "przepraszam", to znaczy, że jesteście nieskuteczni. Wypowiedzcie to słowo w ich imieniu - mówił Protasiewicz.

Zdaniem europosła PO, słowa premiera Camerona, które wypowiedział pod adresem Polaków, były "krzywdzące". - Użył Polaków jako przykładu rzekomego nadużywania systemu zasiłków rodzinnych w Wielkiej Brytanii. To oburzyło moich rodaków, bo była to nieprawda i było to obraźliwe wobec tych, którzy ciężko pracują, wpłacając do budżetu Wielkiej Brytanii więcej niż pobierają - powiedział Protasiewicz.

- Europejczycy, także Polacy migrują do innych krajów, by pracować, a nie pobierać zasiłki. Mniej niż pół procenta korzysta z zasiłków, nie pracując - mówił europoseł. Jak podkreślił, płacąc składki, m.in. na ubezpieczenie społeczne, w krajach, w których pracują, imigranci "wpłacają do budżetów więcej niż pobierają w formie świadczeń".

We wcześniejszym wystąpieniu eurodeputowany PiS Ryszard Legutko zwrócił uwagę, że z Polski "w ciągu krótkiego czas wyjechały szukać szczęścia ponad 2 mln osób".  - To z pewnością nie jest zdrowa sytuacja - ocenił.

- Wyjeżdżający stają się podwójnymi ofiarami; z jednej strony własnych rządów, które nie potrafią zadbać o wystarczające warunki egzystencji i pracy w domu, a z drugiej strony są szczególnie narażeni w nowym kraju, traktowani gorzej i często padają ofiarą konfliktów partyjnych - powiedział Legutko.

W jego ocenie ostatnie wypowiedzi niektórych polityków brytyjskich są "przykre" i "niesprawiedliwe".

Z kolei eurodeputowany Marek Migalski (Polska Razem) zwrócił się do Protasiewicza z pytaniem, czy jest on gotowy przeprosić za słowa Elmara Broka, polityka niemieckiej CDU, wchodzącej w skład chadeckiej frakcji Europejskiej Partii Ludowej w PE wraz z PO i PSL.

Brok wezwał niedawno w wywiadzie dla niemieckiej gazety "Bild", by politycy przemyśleli zbieranie odcisków palców od imigrantów nadużywających zasiłków, żeby później nie wpuszczać ich ponownie do kraju.

- Mam pytanie do Jacka Protasiewicza. Jeśli chciałby pan, abyśmy my, jako Polska Razem, przepraszali za słowa Davida Camerona, to czy ma pan odwagę wstać i przeprosić za słowa Broka? - pytał Migalski.

Brok nie odniósł się bezpośrednio do wypowiedzi europosła Polski Razem. Zaznaczył jedynie, że potrzebna jest możliwość przeciwdziałania nadużyciom w systemie zasiłków społecznych.

Dowiedz się więcej na temat: Parlament Europejski | David Cameron | Jacek Protasiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje