Reklama

Reklama

Spór na linii Słowenia-Chorwacja. Szef MSZ do dymisji?

​Szef słoweńskiego MSZ Karl Erjavec wyraził gotowość podania się do dymisji w zw. z problemami ws. sporu granicznego z Chorwacją o Piranski zaliv - podały w piątek słoweńskie media bez rozwijania wątku. Spór rozpatruje Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze.

Rok temu Chorwacja wycofała się z międzynarodowego arbitrażu ws. sporu granicznego ze Słowenią z powodu wycieku nagrania, na którym słoweński sędzia Trybunału, naruszając zasadę bezstronności, konsultuje się ze swym MSZ.

Reklama

W czwartek Trybunał podał, że nadal rozpatruje sprawę. W jego ocenie chociaż to słoweńska strona naruszyła zasady, "naruszenia te nie miały charakteru uprawniającego Chorwację do zakończenia sprawy". "Nie ma przeszkód, by kontynuować procedurę" - podał Trybunał w komunikacie.

Chorwackie MSZ skrytykowało tę decyzję, oceniając, że Trybunałowi "nie udało się przywrócić zaufania do niezależności i bezstronności własnej pracy i międzynarodowego arbitrażu w ogóle". Ministerstwo przypomniało, że Chorwacja podjęła decyzję o wycofaniu się z arbitrażu w 2015 roku i podało, że nie jest ona zobowiązana do wykonania orzeczeń sądowych.

Rok temu premier Chorwacji Zoran Milanović, uznawszy proces arbitrażu za "skażony", wszczął formalnie procedurę rozwiązania podpisanej w listopadzie 2009 roku umowy ze Słowenią w sprawie rozstrzygnięcia sporu granicznego na drodze arbitrażu, którego stawką jest dostęp do Piranskiego zalivu - zatoki koło miasta Piran.

Z czwartkowej decyzji Trybunału ucieszył się rząd Słowenii. "Słowenia będzie szanować ostateczną decyzję Trybunału i ma nadzieję, że Chorwacja również to uczyni" - podali w komunikacie słoweński premier Miro Cerar i MSZ.

Chorwacja i Słowenia - należące do NATO i Unii Europejskiej - zgodziły się w 2009 roku na wykorzystanie Stałego Trybunału Arbitrażowego w Hadze w celu rozwiązania sporu sięgającego rozpadu Jugosławii na początku lat 90. W skład Trybunału wchodzi trzech sędziów cudzoziemców i po jednym z Chorwacji i Słowenii, którzy powinni być niezależni od władz swych krajów.

Spór graniczny dotyczy liczącego 19 km kw. akwenu wokół słoweńskiego portu Piran, dolnego odcinka rzeki Dragonja na półwyspie Istria i niewielkich rejonów przygranicznych wokół rzeki Mura we wschodniej Słowenii. Słoweńcy, powołując się na tradycję historyczną i konwencję ONZ o prawie morskim, roszczą sobie prawa do całego akwenu, a Chorwaci - opierając się na tej samej konwencji, tyle że inaczej interpretowanej - są skłonni się nim podzielić.

Słowenia ma dostęp do morza jedynie na długości 46 km, a Chorwacja - prawie 1800 km. Słoweńcy walczą też o korytarz, którym ich statki mogłyby przepływać na wody międzynarodowe.

Władze Słowenii były zdania, że przepisy nie pozwalają Chorwacji na wycofanie się arbitrażu.

Spór o Piranski zaliv sięga 1991 roku, czyli ogłoszenia przez obydwie jugosłowiańskie republiki niepodległości. Oba kraje zobowiązały się podporządkować decyzji trybunału arbitrażowego i podpisały porozumienie w tej sprawie w 2009 roku. Wcześniej z powodu sporu Słowenia zablokowała w grudniu 2008 roku negocjacje Zagrzebia z Brukselą. Zostały one wznowione dopiero po zawarciu porozumienia w sprawie arbitrażu i Chorwacja stała się 28. członkiem Unii Europejskiej 1 lipca 2013 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje