Reklama

Reklama

Spięcie na linii Turcja-Rosja. Chodzi o słowa Putina

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan powiedział w poniedziałek, że Rosja powinna sama wejrzeć w swoje działania na Ukrainie i na Krymie przed nazywaniem "ludobójstwem" masowych mordów Ormian w roku 1915 w imperium osmańskim.

"Nie pierwszy raz Rosja używa określenia +ludobójstwo+ w tym kontekście. Osobiście przykro mi z tego powodu, że zrobił to Putin. To, co dzieje się na Ukrainie i na Krymie, jest oczywiste. Powinni (Rosjanie) przede wszystkim to wytłumaczyć, nim użyją słowa ludobójstwo" - powiedział prezydent Erdogan na konferencji prasowej w Ankarze.

Władze Turcji już wcześniej ostro krytykowały wypowiedzi Putina związane z eksterminacją Ormian w imperium osmańskim, w tym jego wystąpienie w Erywaniu, na piątkowych obchodach 100. rocznicy tych tragicznych wydarzeń; Putin nazwał dzień 24 kwietnia 1915 roku "smutną datą związaną z jednym z najstraszliwszych zdarzeń w historii ludzkości - ludobójstwem narodu ormiańskiego".

Reklama

Tego samego dnia tureckie MSZ oświadczyło, że tego rodzaju wypowiedzi polityczne naruszają prawo. Wypominając Moskwie bez wdawania się w szczegóły "nieludzkie praktyki wobec ludności tureckiej i muzułmanów na przestrzeni wieków", tureckie MSZ napisało, że to "Rosja zapewne może lepiej wiedzieć, co to ludobójstwo".

Według historyków w latach 1915-17 w dokonanych przez siły tureckie rzeziach i deportacjach ludności ormiańskiej życie straciło 1,5 mln ludzi. Turcja uznaje, że doszło do masowej śmierci ludzi, ale zaprzecza, by miała ona charakter ludobójstwa. Kwestionuje też liczbę ofiar podawaną przez stronę ormiańską. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne