Reklama

Reklama

Śmiercionośna ameba. Pasożyt pożera mózg 12-latka

12-letni Zachary Reyna z Fort Myers w południowo-zachodniej części Florydy w USA walczy o życie w jednym ze szpitali w Miami. W jego mózgu lekarze znaleźli śmiercionośną amebę Naegleria fowleri.

Chłopiec został zainfekowany śmiercionośnym pierwotniakiem, gdy bawił się w zanieczyszczonej wodzie. "Spał cały dzień i noc. Wtedy moja mama pomyślała, że coś jest nie w porządku, że ma jakiegoś wirusa" - powiedział CNN Brandon Villarreal, brat Zachary'ego.

Reklama

To kolejny tego typu przypadek w ostatnim czasie. Pod koniec lipca informowaliśmy bowiem o 12-letniej Kali Hardig, która - jak przypuszczają lekarze - złapała infekcję podczas zabawy w parku wodnym Willow Springs w Little Rock w USA. 

Dziewczynce podany został eksperymentalny lek, ale lekarze wciąż walczą o jej życie. Jeżeli Kali uda się wyzdrowieć, będzie drugą osobą od 50 lat, która przeżyła zainfekowanie mózgu pasożytem.

Tak dochodzi do zarażenia

Do zarażenia Naegleria fowleri dochodzi najczęściej podczas kąpieli w ciepłej wodzie. Na szczęście nie można zarazić się tym pierwotniakiem przez picie wody.

Mikroskopijna ameba dostaje się do organizmu przez nos, bardzo szybko przegryza błony śluzowe, aby przeniknąć następnie do komórek mózgowych.

Infekcja jest bardzo niebezpieczna. 99 proc. zarażonych osób umiera. Do tej pory pokonały ją tylko trzy osoby.

Inwazje tego pierwotniaka odnotowano dotychczas - jak informuje TVN24 - w Australii, Nowej Zelandii, Afryce, Indiach i południowej części Stanów Zjednoczonych.

Polska, na szczęście, nie jest naturalnym środowiskiem tego rodzaju ameby.



 

Dowiedz się więcej na temat: pasożyt | mózg | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje