Reklama

Reklama

Śmierć przywódcy IS. Komentarze światowych liderów

Światowi przywódcy komentują śmierć Abu Bakra al-Bagdadiego, przywódcy dżihadystycznego Państwa Islamskiego. Przeważają głosy mówiące, że to ważny etap w walce z terrorystami. Zupełnie inne zdanie ma irański minister Dżawad Azari Dżahrumi, który uznał, że śmierć Bagdadiego "to nic wielkiego" i oskarżył USA o stworzenie IS.

"Śmierć Bagdadiego to ważny moment w naszej walce z terroryzmem, ale wojna ze złem Daesz (arabski akronim IS - red.) nie jest jeszcze skończona. Będziemy współpracować z naszymi partnerami z koalicji, by raz na zawsze położyć kres morderczym, barbarzyńskim działaniom Daesz" - napisał na Twitterze Boris Johnson, premier Wielkiej Brytanii.

Z kolei minister spraw zagranicznych w rządzie Johnsona Dominic Raab podkreślił, że "nie można teraz pozwoli Daesz, by gloryfikował kogoś, kto popełniał tak nieludzkie i odrażające" czyny.

Reklama

W podobnym do Brytyjczyków tonie wypowiedziała się minister obrony Francji Florence Parly. "Wcześniejsza emerytura dla terrorysty, ale nie dla jego organizacji" - napisała na Twitterze. Zapewniła, że Francja nadal będzie kontynuować walkę z IS, "przystosowując się do nowych warunków w regionie". Parly pogratulowała sukcesu operacji wymierzonej w Bagdadiego amerykańskim sojusznikom. "Szczególnie myślę też o wszystkich ofiarach szaleństwa Bagdadiego i kryminalistów, którzy za nim poszli" - dodała.

Amerykanom oraz prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi pogratulował także premier Izraela Benjamin Netanjahu, nazywając operację "imponującym osiągnięciem". "To ważny etap, ale wojna trwa" - dodał premier, który składał wizytę w izraelskiej bazie wojskowej.

Premier Włoch Giuseppe Conte również pogratulował Trumpowi operacji. Szef rządu napisał na Twitterze: "Nasze gratulacje i wsparcie dla prezydenta Donalda Trumpa oraz mężczyzn i kobiet, którzy w nieustępliwy sposób są zaangażowani w naszą wspólną walkę z terroryzmem".

W przesłanym agencji Reutera oświadczeniu doradca prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana Fahrettin Altun oświadczył, że jego kraj "jest dumny, że mógł pomóc USA (...) w pociągnięciu do odpowiedzialności osławionego terrorysty". "Wspominamy dziś ofiary wśród cywilów Abu Bakra al-Bagdadiego oraz naszych bohaterskich żołnierzy, którzy stracili życie, by chronić świat przed terrorystami z Daesz" - podkreślił i zapewnił, że Turcja nadal będzie walczyła z terrorystem, "z jego wszystkimi formami i przejawami".

Z kolei minister ds. łączności skonfliktowanego z USA Iranu Dżawad Azari Dżahrumi ocenił, że śmierć Bagdadiego "to nic wielkiego" i oskarżył USA o stworzenie IS. "Po prostu zabiliście swoją własną bestię" - napisał na Twitterze.

Donald Trump: Przywódca IS zginął jak pies

Wcześniej w niedzielę Trump poinformował o śmierci przywódcy IS, podając, że wysadził się on w powietrze podczas operacji amerykańskich sił specjalnych w północno-zachodniej Syrii. Na koniec swojego życia szef tej organizacji terrorystycznej miał płakać i ukryć się na końcu tunelu bez wyjścia, gdzie wysadził się wraz z trójką dzieci; po wybuchu tunel zawalił się - relacjonował prezydent USA.

Amerykański prezydent podziękował za współpracę Rosji, Syrii, Turcji, Irakowi i syryjskim Kurdom.

Według informacji amerykańskiego wywiadu Bagdadi ukrywał się gdzieś wzdłuż granicy iracko-syryjskiej. Islamistyczną organizacją kierował od 2010 roku, kiedy IS było jeszcze gałęzią Al-Kaidy w Iraku. Porażki IS w Mosulu w Iraku i w Ar-Rakce w Syrii w 2017 roku spowodowały sukcesywny upadek samozwańczego kalifatu o nazwie Państwo Islamskie. Bagdadi stał się uciekinierem, który ukrywał się wzdłuż pustynnej granicy Iraku z Syrią. (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy