Reklama

Reklama

Śmierć Brytyjczyka na Grenlandii

30-letni Brytyjczyk zginął w trakcie wyprawy w poprzek Grenlandii. Jej członkowie chcieli zebrać fundusze na brytyjską uczelnię dla pielęgniarek.

Grenlandzcy ratownicy udzielili pomocy członkom ekspedycji, gdy silna burza śnieżna zniszczyła ich namiot. Okazało się, że 30-letni Philip Goodeve-Docker nie żyje. Dwaj pozostali uczestnicy wyprawy, którzy doznali odmrożeń, trafili do szpitala.

Ekspedycja zamierzała przejść 600 kilometrów po grenlandzkim lodowcu, w ciężkich warunkach pogodowych, gdy temperatura spada do minus 50 stopni.

Philip Goodeve-Docker nie miał doświadczenia arktycznego, polarnikiem był natomiast jego nieżyjący już dziadek.

Dowiedz się więcej na temat: Grenlandia | Philip Goodeve-Docker

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy