Reklama

Reklama

Słowacja: Kontrowersyjna partia dostała się do parlamentu

​Lider zwycięskiej partii - Robert Fico - otrzyma misję tworzenia nowego rządu. Poinformował o tym prezydent Słowacji Andrej Kiska. W czasie swojego wystąpienia po ogłoszeniu wyniku wyborów prezydent Andrej Kiska powiedział, że jutro od rana będzie spotykał się z przewodniczącymi wszystkich partii, które dostały się do parlamentu, za wyjątkiem Mariana Kotleby - przewodniczącego nacjonalistycznej partii Nasza Słowacja.

Jednocześnie przypomniał, że zgodnie z demokratycznymi procedurami, zestawienie rządu powierzy liderowi tej partii, która zyskała najwięcej głosów, czyli ugrupowaniu SMER Roberta Fico. 

Reklama

W czasie wystąpienia Andrej Kiska ostrzegł też polityków, że od pewnego czasu w różnych głosowaniach wyborcy dają im znać, że istnieje dramatyczna potrzeba zwiększenia zaufania obywateli do państwa. W jego ocenie tym razem wyborcy pokazali to tak głośno i tak wyraźnie, że nie da się tego nie słyszeć.  Prezydent dodał też, że ma świadomość, że koalicyjne rozmowy będą bardzo skomplikowane.  W czasie sobotnich wyborów parlamentarnych na Słowacji zwyciężyła rządząca partia SMER Roberta Fico. Jednak ze względu na mniejszą niż cztery lata temu liczbę głosów, będzie musiała znaleźć co najmniej dwóch koalicjantów. 

Do słowackiego parlamentu weszło łącznie osiem ugrupowań. 

Prasa: Po wyborach nie będzie stabilnego rządu

Po wyborach parlamentarnych na Słowacji nie będzie stabilnego rządu, głosowanie skończyło się patem i krajowi grożą nowe wybory - pisze w poniedziałek prasa w Bratysławie.

Za największe zaskoczenie gazety uważają wynik wyborczy skrajnie prawicowej Partii Ludowej Nasza Słowacja Mariana Kotleby (LSNS).

"Słowacja po wyborach parlamentarnych znalazła się w stanie niepewności, jakiego jeszcze w kraju nie było. Wybory przyniosły patową sytuację, która utrudnia powołanie stabilnego rządu większościowego" - napisał lewicowy dziennik "Pravda". Zdaniem gazety kraj najprawdopodobniej czekają przedterminowe wybory.

Dziennik dodaje, że skończył się czas "potęgi" rządzących socjaldemokratów premiera Roberta Fico. Do wyborów partia Smer miała 83 mandaty, teraz do 150-osobowej Rady Narodowej wprowadzi 49 deputowanych.

"Przesadził z tematem migracji, był obojętny na walkę z korupcją, stawiał tylko na programy socjalne i wyniki gospodarcze kraju" - napisała "Pravda".

Zwracając uwagę na słaby wynik ugrupowania Sieć (Siet) oraz to, że po raz pierwszy od aksamitnej rewolucji swojej reprezentacji w parlamencie nie będzie miał Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny (KDH), gazeta komentuje, że nie istnieje w kraju "klasyczna prawica".

"Co teraz? Pat. Czy ktoś będzie w stanie powołać rząd? Czekają Słowację przedterminowe wybory?" - pyta na pierwszej stronie największy słowacki dziennik "Novy czas".

"Do Rady Narodowej dostało się osiem partii politycznych, w tej niejasnej sytuacji będzie bardzo trudno powołać rząd. Co więcej, w czasie, gdy Słowacja ma przejąć przewodnictwo w Radzie UE, będą nas w istocie reprezentować nieprzewidywalni politycy" - podkreślił dziennik "Plus Jeden deń".

Gazety piszą też o wyborczym sukcesie skrajnie prawicowej LSNS. Według nich przyczyną jest zarówno frustracja wyborców, jak i ukierunkowanie przez Fico kampanii na dyskusję o imigrantach. "Ekstremalne opinie nie należały już tylko do marginesu. Dziś, po wyborach parlamentarnych, partia ekstremistów zasiada w parlamencie" - zauważył opiniotwórczy, liberalny dziennik "Sme".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje