Reklama

Reklama

Skandal w Nowym Jorku. Andrew Cuomo ustąpi

Gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo ogłosił, że ustąpi ze stanowiska ze względu na oskarżenia o molestowanie seksualne kobiet. Politykowi groził impeachment ze strony stanowego parlamentu. Decyzja polityka Partii Demokratycznej ma związek z publikacją raportu ze śledztwa prokuratury stanu Nowy Jork, która uznała, że dopuścił się on molestowania 11 kobiet ze swojego otoczenia.

Choć gubernator zaprzeczył, by dopuszczał się niestosownych zachowań wobec nich, oznajmił, że podejmując decyzję o rezygnacji, kierował się dobrem stanu i chęcią uniknięcia chaosu politycznego w czasie pandemii koronawirusa.

- Najlepszy sposób, w jaki mogę teraz pomóc, to odejść na bok i pozwolić władzom, by ponownie zajęły się rządzeniem - powiedział Cuomo podczas konferencji prasowej.

Jego dymisja stanie się faktem za 14 dni. Stanowisko gubernatora obejmie zastępczyni Cuomo, Kathy Hochul, która będzie pierwszą w historii kobietą rządzącą czwartym pod względem wielkości stanem Ameryki.

Reklama

Cuomo mówi o "nieporozumieniach"

Cuomo przyznał, że niektóre jego żartobliwe komentarze wobec kobiet - m.in. o "negatywnych skutkach małżeństwa" - mogły być kłopotliwe i przeprosił za nie. Uznał też, że mogło dość do "nieporozumień", wynikających m.in. z różnic pokoleniowych i jego włoskiego pochodzenia. Jak podkreślił, ma w zwyczaju ściskanie nawet obcych osób i całowanie ich, zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

Kobiety, które oskarżyły Cuomo, twierdziły jednak, że polityk dotykał je w niedwuznaczny sposób, a ich zarzuty potwierdziło śledztwo nowojorskiej prokurator generalnej Letitii James, która oznajmiła też, że w biurze gubernatora panowała atmosfera zastraszania wobec kobiet.

63-letni polityk, syn byłego gubernatora stanu Mario Cuomo, rządził Nowym Jorkiem od 2011 roku i jeszcze do niedawna cieszył się znaczną popularnością ze względu na dość skuteczną walkę z koronawirusem. Gdyby nie podał się do dymisji, groziłby mu impeachment ze strony stanowej legislatury. Wciąż nie można wykluczyć, że usłyszy zarzuty karne ze względu na toczące się w jego sprawie śledztwa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL