Reklama

Reklama

Schulz: Cameron bierze życzenia za rzeczywistość

Kandydat socjalistów na nowego przewodniczącego Komisji Europejskiej, obecnie szef Parlamentu Europejskiego, Martin Schulz ocenił we wtorkowym "Guardianie", że dążenia premiera Davida Camerona do zmiany traktatów UE to jedynie przejaw myślenia życzeniowego.

Zamiast brać własne życzenia za rzeczywistość, szef rządu W. Brytanii powinien być bardziej pragmatyczny i nie stawiać Brukseli ultimatum - oświadczył Schulz w rozmowie z brytyjskim dziennikiem. "Nowe porozumienie dotyczące przyznania poszczególnym członkom UE szczególnych względów to pobożne życzenia, nie do przyjęcia dla innych" - zaznaczył szef PE.

Wyraził również opinię, że zamiast dążyć do odebrania Brukseli niektórych prerogatyw, Cameron powinien przedstawić swoje sugestie reformy UE, umożliwiając otwartą dyskusję nad nimi. Nie powinien ogłaszać listy warunków i grozić wyjściem z UE w razie ich nieprzyjęcia, bo jest to podejście ideologiczne, a nie pragmatyczne - uważa polityk związany z niemiecką partią socjaldemokratyczną SPD.

Reklama

Schulz przeciwstawia lansowany przez Londyn plan "repatriacji prerogatyw Brukseli" tzw. redelegowaniu obowiązków w ramach UE, przyznając, że Komisja Europejska zbyt się rozrosła, wzięła na siebie zbyt dużo zadań i niektóre z nich mogłaby delegować krajom członkowskim.

Plan Camerona zakłada odebranie (repatriację) prerogatyw, przekazanych przez Londyn Brukseli, z powrotem brytyjskiemu rządowi i parlamentowi poprzez renegocjację unijnych traktatów i przeprowadzenie do końca 2017 roku referendum w sprawie dalszego członkostwa w Unii. Do renegocjacji warunków brytyjskiego członkostwa Cameron chciałby przystąpić po wyborach w 2015 roku, o ile je wygra.

"Potrzebujemy Wielkiej Brytanii w UE jako pełnoprawnego członka" - oświadczył w "Guardianie" Schulz, pytając jednocześnie, czy Londyn "gotów jest, by wzmocnić UE, czy też chce ją osłabić".

Przewodniczący PE ostrzegł, że ewentualny negatywny wynik referendum w 2017 roku byłby dla W. Brytanii golem samobójczym, ponieważ oznaczałby, że sama wykluczyłaby się z negocjowanej obecnie transatlantyckiej strefy wolnego handlu UE-USA, co trudno mu sobie wyobrazić.

Dowiedz się więcej na temat: David Cameron | Wielka Brytania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne