Reklama

Reklama

Salwador zerwał stosunki z Tajwanem. Zwrot ku Chinom

Prezydent Republiki Salwadoru Salvador Sanchez Ceren poinformował we wtorek, że jego kraj zerwał stosunki dyplomatyczne z Tajwanem, by nawiązać je z Chińską Republiką Ludową. Pod presją władz w Pekinie liczba krajów uznających niepodległość Tajwanu spadła do 17.

Komunistyczne Chiny uznają rządzony demokratycznie Tajwan za zbuntowaną prowincję i nigdy nie wykluczyły możliwości siłowego przejęcia kontroli nad wyspą. Gdy w 2016 roku prezydenturę na Tajwanie objęła Caj Ing-wen - polityk wywodząca się z proniepodległościowej Demokratycznej Partii Postępowej - Pekin zawiesił oficjalne kontakty z Tajpej, nasilił działania wojskowe w pobliżu wyspy i zwiększył presję na rzecz izolacji dyplomatycznej Tajpej na arenie międzynarodowej.

Reklama

Władze ChRL żądają od wszystkich krajów, z którymi utrzymują stosunki dyplomatyczne, by uznawały zasadę "jednych Chin" i nie utrzymywały stosunków z Tajwanem.

Salwador nie jest jedyny

Salwador jest piątym krajem, który zrywa oficjalne relacje z Tajpej, by nawiązać je z Pekinem, od kiedy Caj została zaprzysiężona. W tym roku taką decyzję podjęły Burkina Faso i Republika Dominikany. Wiele spośród państw, które wciąż utrzymują stosunki dyplomatyczne z Tajwanem, to małe i biedne kraje Ameryki Środkowej i Pacyfiku, takie jak Belize czy Nauru. Jedynym europejskim sojusznikiem dyplomatycznym Tajwanu pozostaje Watykan.

"Rząd Republiki Salwadoru uznaje, że na świecie są tylko jedne Chiny, że rząd Chińskiej Republiki Ludowej jest jedynym legalnym reprezentantem całych Chin, i że Tajwan jest nieodłączną częścią chińskiego terytorium" - głosi wspólne oświadczenie, podpisane we wtorek przez ministrów spraw zagranicznych Salwadoru i Chin Carlosa Castanedę i Wanga Yi.

Prezydent Sanchez Ceren ocenił, że relacje z Chinami przyniosą jego krajowi "wielkie korzyści". Salwador utrzymywał stosunki dyplomatyczne z Tajwanem od 1933 roku.

Decyzja podjęta pod presją?

Prezydent Caj oświadczyła we wtorek, że Tajwan nie ugnie się pod presją Chin, a decyzję Salwadoru oceniła jako kolejny dowód na chińską presję. "Zwrócimy się w stronę krajów wyznających podobne do nas wartości, by walczyć z coraz bardziej wymykającym się spod kontroli zachowaniem Chin na arenie międzynarodowej" - powiedziała.

Tajwański minister spraw zagranicznych Joseph Wu oświadczył z kolei, że Tajpej nie jest skłonne prowadzić z Pekinem "rywalizacji na pieniądze". Dodał, że od zeszłego roku Salwador wielokrotnie prosił o "olbrzymią pomoc finansową" na budowę portu, ale Tajwan nie mógł wspomóc tej "niezrównoważonej inwestycji".

Ambasador Stanów Zjednoczonych w Salwadorze Jean Manes oceniła na Twitterze, że decyzja władz tego kraju jest "niepokojąca z wielu powodów" i "bez wątpienia wpłynie na nasze relacje z rządem" Salwadoru.

Napięcia na linii Waszyngton-Pekin

Sprawa Tajwanu jest jednym z punktów zapalnych w coraz bardziej napiętych stosunkach na linii Waszyngton-Pekin. USA uznają zasadę "jednych Chin" i nie utrzymują oficjalnych relacji z Tajwanem, ale prowadzą z nim kontakty nieoficjalne i sprzedają wyspie uzbrojenie.

Prezydent USA Donald Trump podpisał w ubiegłym tygodniu nową ustawę o autoryzacji wydatków na obronę narodową, w której Chiny obok Rosji uznano za jednego z "najgroźniejszych rywali Stanów Zjednoczonych". Ustawa, przeciwko której protestowało chińskie MSZ, zakłada "długookresową strategiczną rywalizację z Chinami" oraz nasilenie współpracy wojskowej z Tajwanem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje