Reklama

Reklama

Rumunia: Premier podał się do dymisji po masowych protestach

Premier Rumunii Emil Boc ogłosił w poniedziałek dymisję swojego rządu, tłumacząc, że w ten sposób chce zachować stabilność w kraju. Dodał, że rezygnuje, aby " złagodzić społeczną sytuację" po tygodniach protestów przeciwko ostrym cięciom budżetowym. Prezydent Rumunii Traian Basescu mianował dotychczasowego ministra sprawiedliwości, 43-letniego Catalina Predoiu pełniącym obowiązki premiera.

- Jest to właściwy moment na poważne decyzje polityczne. Z tego punktu widzenia podjąłem decyzję o złożeniu mandatu rządowego - powiedział Boc na posiedzeniu gabinetu transmitowanym przez telewizję. Zaapelował do polityków, aby szybko powołali nowy rząd.

Reklama

- Wiem, że podejmowałem trudne decyzje, ale ich owoce wkrótce się pojawią. Najważniejszą rzeczą jest gospodarcza stabilizacja kraju. W czasach kryzysu rząd nie bierze udziału w konkursie popularności, lecz ratuje państwo - oznajmił premier.

Catalina Predoiu, nowy p.o.premiera był członkiem opozycyjnej Partii Narodowo-Liberalnej, z której wystąpił, gdy został powołany na funkcję ministra sprawiedliwości w 2008 roku.

Na razie nie wiadomo, czy Predoiu utworzy nowy rząd, czy przejmie kierowanie dotychczasowym.

W Rumunii od prawie czterech tygodni trwają protesty przeciwko rządowemu programowi oszczędności, organizowane m.in. przez opozycyjną Unię Socjalliberalną (USL). Rządowa polityka radykalnych cięć spowodowała obniżenie standardu życia Rumunów. Do pogorszenia nastrojów w społeczeństwie przyczyniła się także powszechna korupcja.

Rządząca centrowa Partia Demokratyczno-Liberalna (PD-L) ma obecnie jedynie 20-procentowe poparcie, a lewicowa USL - ponad 50 procent. W ubiegłym tygodniu szef USL Victor Ponta opowiedział się za wcześniejszymi wyborami parlamentarnymi i zobowiązał się do współpracy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW).

W 2009 roku pogrążona w recesji Rumunia pożyczyła 20 mld euro od MFW, Unii Europejskiej i Banku Światowego, aby móc wypłacać wynagrodzenia w sektorze publicznym i emerytury. W zamian Bukareszt zobowiązał się do realizacji programu oszczędnościowego. W 2010 roku rząd podniósł podatek od sprzedaży z 19 do 24 procent i obciął płace w sektorze publicznym o jedna czwartą, żeby zredukować deficyt budżetowy.

Dowiedz się więcej na temat: dymisja | protesty | Rumunia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje