Reklama

Reklama

Rosyjska prasa: Uwolnienie Dadina nie oznacza jeszcze odwilży

Zwolnienie z kolonii karnej opozycjonisty Ildara Dadina, skazanego za wielokrotne naruszenie przepisów o zgromadzeniach publicznych, nie oznacza jeszcze odwilży - ocenia rosyjska prasa i zauważa, że przepisy, na mocy których skazano Dadina, wciąż obowiązują.

"Pierwszy skazany za wielokrotnie naruszenie zasad udziału w mityngach stał się również pierwszym rosyjskim więźniem politycznym, który zdołał wywalczyć uchylenie wyroku" - pisze w poniedziałek dziennik "Wiedomosti".

Reklama

Gazeta powołuje się na opinię obrońcy praw człowieka Pawła Czykowa, którego zdaniem nie należy wyciągać z uwolnienia Dadina daleko idących wniosków. Nie należy oczekiwać systemowych tendencji liberalnych w systemie ochrony prawa i systemie sądowym, niewykluczone są natomiast odrębne działania przeprowadzone "w trybie ręcznym" - prognozuje Czykow.

Zdaniem eksperta na decyzje takie, jak w sprawie Dadina, wpływają obecnie nadchodzące wybory prezydenckie, które odbędą się w Rosji w marcu 2018 roku. Przypadek Dadina związany jest również z nadaniem Sądowi Konstytucyjnemu Rosji większego wpływu politycznego. Jak zauważa Czykow, można odnieść wrażenie, że w ciągu ostatniego pół roku wszczęto w Rosji mniej spraw politycznych, jednak władze nie anulują wyroków w sprawach politycznych, które "obiegowo" dotyczą ekstremizmu, separatyzmu, czy oszustw finansowych.

"Przy całej niewspółmierności skali dwóch spraw Dadin faktycznie zajął miejsce (byłego szefa koncernu Jukos) Michaiła Chodorkowskiego jako 'główny więzień polityczny' Rosji. Jego uwolnienie pozbawia krytyków 'krwawego reżimu' ważnego argumentu" - oceniają "Wiedomosti".

Dziennik "Moskowskij Komsomolec" zauważa, że jeszcze dwa lata temu Dadin, "uparty aktywista o trudnym charakterze" był mało znany, a obecnie artykuł kodeksu karnego, na mocy którego został skazany "uczynił go znanym człowiekiem". Gazeta ocenia, że artykuł ów jest pozbawiony ograniczeń i "pozwala posadzić za kraty na okres do pięciu lat za najdrobniejsze, ale 'wielokrotne' (trzy razy w ciągu pół roku) naruszenie zasad organizacji lub przeprowadzenia jakiejkolwiek imprezy masowej".

Zdaniem "MK" prawo to "pełni rolę straszaka dla tych, którzy jeszcze nie zrozumieli, że kategorycznie nie zaleca się wychodzenia na ulicę z hasłami opozycyjnymi w sposób pokojowy, ale bez zezwolenia".

Dziennik podkreśla, że jeśli policzyć czas, jaki Dadin spędził przed procesem w areszcie domowym oraz w koloniach karnych, to okaże się, że "państwo ukradło mu dwa lata życia". "MK" zastanawia się, co się stanie, jeśli Dadin "znów wyjdzie na plac Maneżowy (w Moskwie) z 'nieprawidłowym' plakatem".

Dadin został w niedzielę zwolniony z kolonii karnej. Sąd Konstytucyjny Rosji nakazał ponowne rozpatrzenie jego sprawy, dzięki czemu Sąd Najwyższy uchylił wydany wobec opozycjonisty wyrok 2,5 roku kolonii karnej. Zarazem, Sąd Konstytucyjny uznał artykuł kodeksu karnego, na mocy którego skazano Dadina, za zgodny z rosyjską ustawą zasadniczą.

Opozycjonista został skazany pod koniec 2015 roku. Oskarżenia wobec niego dotyczyły naruszenia zasad zgromadzeń w latach 2012-2014. Chodziło między innymi o demonstracje organizowane w proteście przeciwko powrotowi Władimira Putina na Kreml w 2012 roku, przeciw ustawodawstwu dotyczącemu środowisk LGBT i wojnie na Ukrainie.

Z Moskwy Anna Wróbel 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje