Reklama

Reklama

Rosyjscy śledczy przeczesują miejsce katastrofy

Ekipy ratunkowe oraz śledczy cały czas pracują na miejscu katastrofy rosyjskiego airbusa, który rozbił się na półwyspie Synaj. Szczątki samolotu oraz rzeczy osobiste pasażerów rozrzucone są na dużej powierzchni wokół miejsca uderzenia maszyny w ziemię.

Czarne skrzynki z samolotu znaleziono jeszcze w sobotę. W niedzielę zaś egipskie media poinformowały, że tamtejsi technicy rozpoczęli analizę uzyskanych z nich zapisów. Ostrzegli jednak, że odczyt może potrwać bardzo długo.

Reklama

Prokuratorzy  i eksperci sądowi pracujący na miejscu zbadają każde z ciał i szczegółowo opiszą ich uszkodzenia. Potem, w obecności psychologa,  odbędzie się identyfikacja zwłok przez krewnych ofiar.

Rosyjscy specjaliści wciąż nie mają jasności co do przyczyn katastrofy. Przedstawiciele Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego przypuszczają, że maszyna rozleciała się w powietrzu. W ich ocenie do rozerwania kadłuba doszło z powodu rozhermetyzowania na dużej wysokości.

Jest również wersja, według której podobne uszkodzenia mogła spowodować niewielka bomba eksplodująca w luku bagażowym.

Eksperci zaznaczają, że tylko szczegółowe badania szczątków maszyny pozwolą na jednoznaczne potwierdzenie, bądź wykluczenie jednej z tych wersji.

Rosyjski samolot spadł niedługo po starcie. Na pokładzie znajdowały się 224 osoby. Nikt nie przeżył.

Dowiedz się więcej na temat: katastrofa rosyjskiego samolotu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne