Reklama

Reklama

Rośnie napięcie w Kirkuku. USA obserwują sytuację

USA pilnie obserwują wzrost napięcia w prowincji Kirkuk, na północy Iraku, spowodowany operacją irackich sił rządowych i wysłaniem do tej prowincji tysięcy bojowników kurdyjskich - powiedział w piątek sekretarz obrony USA Jim Mattis. Dodał, że USA podejmują działania aby nie dopuścić do eskalacji napięcia.

"Musimy nad tym pracować. Główną rolę gra sekretarz stanu (Rex Tillerson), ale moje siły również działają aby nie dopuścić do potencjalnego konfliktu" - powiedział Mattis w rozmowie z dziennikarzami w Waszyngtonie.

Reklama

Szef Pentagonu podkreślił, że według jego informacji, nie doszło dotychczas do walk między Kurdami i wojskami irackimi. Wezwał obie strony do rezygnacji z konfrontacji i skupienia się na walce z dżihadystami z tzw. Państwa Islamskiego (IS).

"Nie możemy sobie teraz pozwolić na wzajemne walki. Chcemy im zapobiec" - powiedział Mattis.

Irackie siły rządowe rozpoczęły w piątek operację w prowincji Kirkuk, do której prawo rości sobie autonomiczny Kurdystan. W odpowiedzi władze autonomicznego Kurdystanu wysłały do prowincji ok. 6 tys. bojowników kurdyjskich by - jak zakomunikowały - odeprzeć ewentualny atak irackiej armii.

Według strony irackiej Bagdad dąży do odzyskania pozycji w rejonie liczącego ponad milion mieszkańców miasta Kirkuk, które zostały utracone w czerwcu 2014 roku.

Wówczas kurdyjscy bojownicy (peszmergowie) przejęli kontrolę nad pozycjami irackich sił rządowych, które wycofały się pod naporem ofensywy dżihadystów. Kurdowie zapobiegli wtedy dostaniu się pól naftowych Kirkuku w ręce dżihadystów.

Obecnie - jak podkreśla Reuter - w miarę słabnięcia Państwa Islamskiego i wycofywaniem się dżihadystów z kolejnych terytoriów, ożyły na nowo konflikty etniczne, które prześladowały Irak od dziesięcioleci.

Na czoło wysuwa się konflikt między Bagdadem a autonomicznym irackim Kurdystanem, który nasilił się po referendum z 25 września w Kurdystanie i na obszarach spornych. Władze centralne Iraku uznały plebiscyt za niekonstytucyjny i nielegalny. Większość uczestników referendum opowiedziała się za niepodległością Kurdystanu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje