Reklama

Reklama

Rosja: Wciąż rośnie liczba ofiar pożaru w dyskotece

Do 152 wzrósł bilans śmiertelnych ofiar pożaru, który w nocy z 4 na 5 grudnia wybuchł w nocnym klubie w rosyjskim mieście Perm na Uralu. Jak powiadomiło Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, wczoraj zmarły w szpitalu w Moskwie dwie kobiety.

Wciąż hospitalizowanych jest kilkadziesiąt osób.

Reklama

Jak zauważa agencja AFP, tragedia w Permie jest jedną z najpoważniejszych w Rosji w ostatnich latach, choć pożary - m.in. szkół, domów opieki czy placówek medycznych - nie są w tym kraju rzadkością.

Pożar w położonym w centrum Permu klubie nocnym "Kulawy Koń" wybuchł ok. godz. 1 w nocy 5 grudnia czasu lokalnego (godz. 22, 4 grudnia czasu polskiego) po pokazie pirotechnicznym. Klub obchodził swój jubileusz i bawiło się w nim ponad 300 osób. Według rosyjskich mediów w pokazie użyto fajerwerków, które powinny być wykorzystywane na otwartej i dużej przestrzeni. Błyskawicznemu rozprzestrzenianiu się ognia sprzyjał wystrój ze sztucznych materiałów i drewniane meble.

Większość ofiar pożaru zginęła w płomieniach lub od zatrucia gazem. Część została stratowana, gdy tłum próbował uciec przed ogniem przez jedyne w klubie wyjście. Inne wyjścia ewakuacyjne zostały - według wstępnego śledztwa - zlikwidowane po powiększeniu głównej sali klubu.

Dowiedz się więcej na temat: pożar | Rosja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje