Reklama

Reklama

Rosja: Sąd odrzucił pozew Nawalnego przeciwko państwowej telewizji

Sąd w Moskwie odrzucił pozew złożony przez Aleksieja Nawalnego przeciw państwowemu nadawcy telewizyjnemu WGTRK, po emisji programu, w którym opozycjoniście zarzucono związki z brytyjskim wywiadem. Nawalny żądał uznania, że naruszono jego dobra osobiste.

Nawalny, bloger i bojownik z korupcją, pozwał prócz WGTRK dziennikarza Jewgienija Popowa oraz publicystę telewizyjnego i wicedyrektora WGTRK Dmitrija Kisielowa. To w jego audycji ukazał się w kwietniu zwiastun programu o Nawalnym, na trzy dni przed emisją filmu w całości.

Reklama

W materiale Nawalny zaprezentowany został jako "płatny agent" Williama Browdera, dyrektora firmy Hermitage Capital, a sam Browder jako związany z brytyjskimi służbami agent o pseudonimie "Salomon". Audytorem Hermitage Capital Management był zmarły w więzieniu w Moskwie w 2009 roku Siergiej Magnitski.

Według programu Browder skontaktował się z Nawalnym w związku z operacją "Drżenie", której celem miało być podważenie ustroju konstytucyjnego Rosji. Z kolei za tą operacją, sięgającą historią końca lat 80., stać miała - jak twierdzi telewizja - CIA. W filmie oświadczono, że Nawalny otrzymał pseudonim "Freedom" (ang. Wolność) oraz pokazano pisemne dialogi, utrzymując, że jest to korespondencja między Browderem i Nawalnym przez Skype'a.

W programie mowa była również o dokumencie pochodzącym z brytyjskich służb i mówiącym, iż Nawalny otrzymał fundusze w wysokości 100 mln rubli (obecnie to równowartość 1,5 mln dol.), w celu realizacji "działań demaskujących fakty korupcji i zagarnięcia rosyjskich aktywów państwowych". W filmie powiedziano, że część tych funduszy została przekazana przez Moskiewską Grupę Helsińską. To najstarsza w Rosji organizacja broniąca praw człowieka.

Nawalny domagał się opublikowania oficjalnego odwołania przedstawionych w filmie twierdzeń. Jego prawnicy zaprezentowali w sądzie zaświadczenie z Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) o tym, że nie wszczęto przeciwko niemu żadnej sprawy karnej o zdradę państwa.

Reprezentująca WGTRK prawniczka, przekonywała w sądzie, iż Nawalny "nie potwierdził, że informacje te mają charakter zniesławiający". Przedstawiciele nadawcy twierdzili również, że to sam Nawalny określił związek między przedstawionymi w filmie wydarzeniami i jego osobą. Według prawników publicyści skorzystali z praw przysługujących im jako dziennikarzom.

Sąd wydał decyzję o odrzuceniu w całości żądań zawartych w pozwie. Nawalny zapowiedział apelację.

Dowiedz się więcej na temat: Rosja | świat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy