Reklama

Reklama

Rosja reaguje na kroki Polski i USA. Wydali łącznie 15 dyplomatów

Rosja wydali z Moskwy pięciu polskich dyplomatów - zapowiedział szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow. To odpowiedź na czwartkową decyzję Polski o uznaniu za personae non gratae trzech dyplomatów rosyjskich. Na decyzję Waszyngtonu o wydaleniu 10 dyplomatów Moskwa reaguje w sposób symetryczny. Ławrow zapowiedział, że Rosje będzie musiało opuścić 10 amerykańskich dyplomatów.

- Polska ogłosiła wydalenie naszych dyplomatów. Odpowiemy oczywiście w odpowiedni sposób. Pięciu polskich dyplomatów będzie wydalonych z Moskwy - powiedział Ławrow na konferencji prasowej.

W czwartek ambasadorowi Rosji w Warszawie wręczono notę dyplomatyczną, zawierająca informację o uznaniu za personae non gratae trzech pracowników rosyjskiej ambasady.

W komunikacie MSZ wyjaśnił, że "podstawą takiej decyzji było naruszenie przez wskazane osoby warunków statusu dyplomatycznego oraz prowadzenie działań na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej".

Także Amerykanie muszą wyjechać

Ławrow powiedział na konferencji prasowej, że doradca prezydenta Władimira Putina do spraw polityki zagranicznej Jurij Uszakow zarekomendował ambasadorowi Johnowi Sullivanowi wyjazd do kraju na "szczegółowe, poważne konsultacje".

Reklama

Ławrow dodał, że władze rosyjskie zakażą zatrudniania w amerykańskich przedstawicielstwach dyplomatycznych obywateli Rosji i krajów trzecich.

Ponadto Rosja zerwie z praktyką nielimitowania wjazdu pracowników Departamentu Stanu USA i innych amerykańskich resortów na krótkie wizyty służbowe do amerykańskich przedstawicielstw dyplomatycznych w Rosji. Ławrow zapowiedział, że Rosja zaproponuje roczny parytet, np. wprowadzenie zasady, że może wjechać po 10 pracowników rosyjskich do USA i 10 amerykańskich do Rosji.

Ławrow zapowiedział też, że Rosja będzie zakazywać działalności amerykańskich fundacji i organizacji pozarządowych, które ingerują w rosyjską politykę wewnętrzną. Ostrzegł również, że Rosja może podjąć "bolesne kroki" wobec amerykańskich biznesmenów.

Przy tym Ławrow pozytywnie odniósł się do idei rosyjsko-amerykańskiego szczytu. - Analizujemy teraz różne aspekty tej inicjatywy - powiedział.

Dążenia do deeskalacji

Biały Dom zakomunikował w czwartek, że prezydent Biden podpisał rozporządzenie wykonawcze, nakładające dodatkowe sankcje na Rosję w związku z jej ingerencją w amerykańskie wybory i atakami hakerskimi. W ramach nowych sankcji USA zakazały amerykańskim instytucjom finansowym obrotu rosyjskimi obligacjami oraz wskazały sześć firm jako partnerów rosyjskich służb w atakach hakerskich. Dodatkowo sankcje personalne wprowadzono wobec 32 osób zamieszanych w próby ingerowania w amerykańskie wybory w 2020 r. Zdecydowano też o wydaleniu 10 rosyjskich dyplomatów podejrzanych o szpiegostwo.

Prezydent Joe Biden zaproponował we wtorkowej rozmowie telefonicznej rosyjskiemu przywódcy Władimirowi Putinowi doprowadzenie poza granicami USA i Rosji do dwustronnego szczytu na najwyższym szczeblu - poinformował Biały Dom. Szczyt miałby się odbyć w "najbliższych miesiącach". Cel to - jak głosi komunikat Białego Domu - "omówienie pełnego zakresu problemów, przed którymi stoją Stany Zjednoczone i Rosja". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne