Reklama

Reklama

Rosja ostrzega USA. Wiceszef MSZ mówi o "prowokacyjnych działaniach"

Stany Zjednoczone powinny "trzymać się z dala" od Krymu i rosyjskiego wybrzeża Morza Czarnego - oświadczył wiceszef MSZ w Moskwie Siergiej Riabkow. Jego zdaniem obecność okrętów USA na Morzu Czarnym to "prowokacyjne działania".

Reklama

- Amerykańskie okręty wojenne nie mają nic do roboty w pobliżu naszych wybrzeży - powiedział Riabkow. Oskarżył USA o działania "prowokacyjne w dosłownym sensie tego słowa" i o "granie na nerwach" Rosji.

Reklama

Riabkow powiedział także, że "jeśli dojdzie do jakiegoś zaostrzenia" sytuacji na Ukrainie, to Rosja uczyni "wszystko, by zapewnić bezpieczeństwo własne i swych obywateli, gdziekolwiek by się oni znajdowali". Odpowiedzialność za skutki będzie spoczywać "na Kijowie i jego zachodnich kuratorach" - oznajmił.

Oskarżył Stany Zjednoczone i kraje NATO, że "przekształcają Ukrainę w beczkę prochu". W taki sposób określił wzmacnianie zachodniej pomocy wojskowej i szkoleniowej dla Ukrainy. Pomoc ta - oznajmił Riabkow - stanowi wyzwanie dla bezpieczeństwa Rosji. 

Kraje zachodnie, według jego słów, "demagogicznie debatują o obronie niepodległości, suwerenności i integralności terytorialnej" Ukrainy, a USA "podejmują prowokacyjne działania w bezpośrednim sąsiedztwie" granic Rosji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje