Reklama

Reklama

Rosja: Nawalny przesłuchany, przeszukano biuro jego Fundacji

Jeden z liderów rosyjskiej opozycji Aleksiej Nawalny został w piątek przewieziony na przesłuchanie do siedziby Komitetu Śledczego FR w Moskwie. Eskortowało go 12 policjantów. W tym czasie dokonano rewizji w siedzibie jego Funduszu ds. Walki z Korupcją.

Radio "Swoboda" podało, powołując się na prawniczkę Fundacji Lubow Sobol, że do biura przyszło około 30 ludzi z Komitetu Śledczego, z bronią automatyczną i kamerami; jedynie troje z nich wylegitymowało się i przedstawiło swoje pełnomocnictwa. Nie pozwolili oni pracownikom na kontakt z adwokatami, a gdy ci domagali się, aby przestrzegano ich praw, grozili im policją i zatrzymaniem. Zabrano wszystkie komputery fundacji, nośniki elektroniczne i całą dokumentację.

Reklama

W uzasadnieniu postanowienia o przeszukaniu biura napisano, że prowadzone jest śledztwo w sprawie kradzieży obrazu, a dwaj pracownicy Fundacji - Georgij Alburow i Nikita Kułaczenkow - są w nią zamieszani.

Komitet wszczął śledztwo na wniosek autora obrazu "Dobry i zły człowiek" Siergieja Sotowa. 20 czerwca ubiegłego roku obraz znaleziono w czasie przeszukania domu Nawalnego. Pracownicy Fundacji tłumaczyli, że podarowali go Nawalnemu na urodziny. Sam Sotow mówił mediom, że w oszukańczy sposób nakłoniono go do napisania doniesienia do organów śledczych.

Adwokat Nawalnego Olga Michajłowa poinformowała, że Nawalny w trakcie przesłuchania w Komitecie Śledczym odmówił odpowiedzi w związku z rewizją w Fundacji. Według niej przeszukanie Fundacji miało związek z doniesieniem deputowanego Michaiła Diegtiariowa, który w grudniu ub.r. zwrócił się do organów śledczych o sprawdzenie działalności Fundacji Nawalnego pod kątem dokonania oszustwa.

Nawalny "odmówił odpowiedzi na pytania śledczych, gdyż uważa, że celem tej rozmowy była próba pociągnięcia go do odpowiedzialności karnej" - powiedziała Michajłowa agencji Interfax.

30 grudnia moskiewski Sąd Rejonowy skazał Nawalnego na 3,5 roku łagru w zawieszeniu za rzekome zagarnięcie pieniędzy francuskiej firmy Yves Rocher. Jego brat Oleg w tym samym procesie otrzymał karę 3,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności w kolonii karnej.

W wypadku Aleksieja sąd orzekł też, że do czasu uprawomocnienia się wyroku powinien on pozostać w areszcie domowym. Wcześniej nakazał on zastosowanie w stosunku do Aleksieja Nawalnego takiego środka zapobiegawczego na okres do 15 lutego 2015 roku.

5 stycznia Nawalny poinformował na swoim blogu, że odmawia dalszego przestrzegania rygorów aresztu domowego i przeciął elektroniczną bransoletkę, zakładaną osobom, w stosunku do których sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci aresztu domowego. Uznał on, że przetrzymywanie go w areszcie domowym jest bezprawne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje