Reklama

Reklama

Rosja grozi NATO? "To nie do przyjęcia"

"NATO nie chce nowej zimnej wojny, ani nowego wyścigu zbrojeń" - oświadczyła w piątek rzeczniczka Sojuszu Oana Lungescu, komentując wczorajsze wystąpienie prezydenta Rosji Władimira Putina. "Ostrzeżenia wobec sojuszników z NATO są nie do przyjęcia i nie przyczyniają się do uspokojenia sytuacji" - dodała.

"Rosyjskie oświadczenia, w których (Moskwa - red.) grozi zaatakowaniem sojuszników, są nie do przyjęcia i mają efekt odwrotny do zamierzonego" - oznajmiła rzeczniczka, cytowana przez agencję Reutera.

Reklama

"Nie chcemy nowej zimnej wojny czy nowego wyścigu zbrojeń" - dodała. "Wszyscy sojusznicy popierają porozumienia o kontroli zbrojeń, które budują zaufanie, z korzyścią dla wszystkich" - podkreśliła.

Według NATO Rosja "kontynuuje zwiększanie swojej obecności militarnej od Morza Barentsa po Morze Śródziemne".

Rzeczniczka przypomniała też, że natowska tarcza antyrakietowa w Europie nie jest wymierzona w Rosję. "Tak jak wielokrotnie dawaliśmy do zrozumienia, obrona przeciwrakietowa Sojuszu nie została zaprojektowana przeciwko Rosji, ani nie jest w nią wymierzona. Nasz system chroni przed pociskami balistycznymi spoza strefy euroatlantyckiej" - zapewniła Lungescu.

"NATO stosuje dwutorowe podejście wobec Rosji: silne odstraszanie i obrona, w połączeniu z poważnym dialogiem i zależy mu na sukcesach na obu polach" - dodała.

Rosja pracuje nad nową bronią

W czwartkowym orędziu do Zgromadzenia Federalnego, czyli obu izb parlamentu Rosji, Putin zaprezentował nowe rodzaje broni zdolnej do przenoszenia ładunków jądrowych, które - jak zapewnił - zostały opracowane lub przetestowane przez Rosję. Zwrócił się do "tych, którzy przez ostatnich 15 lat próbują wprowadzać ograniczenia i sankcje" w celu "powstrzymania rozwoju" Rosji, w tym w sferze militarnej i oświadczył, że "powstrzymywanie Rosji się nie udało".

Putin ostrzegł również, że Rosja uzna wszelkie użycie broni jądrowej wobec niej lub jej sojuszników za atak jądrowy, bez względu na moc użytej broni. "Odpowiedź będzie błyskawiczna, ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami" - powiedział.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył w piątek, że wypowiedzi Putina nie należy uważać za militarystyczne. Odrzucił m.in. oceny, że w prezentacji pojawiały się niektóre z amerykańskich stanów jako cel użycia nowej broni. "Nie wykorzystano tam żadnych map, były tam absolutnie umowne zarysy, nie ma tam związku z żadnym konkretnym krajem" - oświadczył.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy