Reklama

Reklama

Rosja: Aleksiej Nawalny sam wrócił do Rosji, ale teraz został zaklasyfikowany jako więzień skłonny do ucieczki

Komisja w areszcie śledczym w Moskwie, w którym osadzony jest opozycjonista Aleksiej Nawalny, zakwalifikowała go jako aresztanta skłonnego do ucieczki. Poinformował o tym w czwartek sam Nawalny na Instagramie.

"Już wcześniej przewożono mnie nie po prostu z konwojem, ale też ze specnazowcami w kaskach i z automatami. Teraz pewnie będą mnie przewozić w kajdanach" - napisał Nawalny.

Reklama

Opozycjonista w komentarzu nawiązał także do swojego materiału śledczego na temat luksusowego pałacu w Gelendżyku na południu Rosji, który według autorów materiału należy do prezydenta Rosji Władimira Putina. Nawalny nazwał rosyjskiego przywódcę "dziadkiem mieszkającym w bunkrze". Człowiekowi temu - napisał - "przyśnił się koszmar, że uciekłem z bloku specjalnego (w areszcie), przedostałem się do Gelendżyka, do jego pałacu, i tam bawię się jego samochodzikami".

Nawalny dodał następnie: "Dziadek przerażony przebudził się, zadzwonił i zażądał podjęcia środków profilaktycznych w celu zapobieżenia sprofanowaniu świętości".

Po uprawomocnieniu wyroku Nawalny trafi do kolonii karnej

Nawalny od miesiąca jest w moskiewskim areszcie Matrosskaja Tiszyna. Opozycjonista, którego w sierpniu 2020 roku próbowano otruć bojowym środkiem chemicznym, został zatrzymany w styczniu w Moskwie, po powrocie do Rosji z Niemiec, gdzie leczył się ze skutków otrucia.

2 lutego sąd w Moskwie zgodził się na prośbę służb więziennych na "odwieszenie" wyroku pozbawienia wolności, wydanego wobec Nawalnego w zawieszeniu w 2014 roku za rzekome malwersacje finansowe. 20 lutego rozpatrzona zostanie apelacja obrony. Jeśli wyrok się uprawomocni, Nawalny zostanie osadzony w kolonii karnej na dwa lata i osiem miesięcy.

Darmowy program - rozlicz PIT 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy