Reklama

Reklama

Rocznica zatonięcia promu "Sewol". Odwołano uroczystości

Organizatorzy odwołali uroczystości organizowane ku czci ofiar zatonięcia promu "Sewol" u wybrzeży Korei Płd., protestując przeciw niedostatecznej i powolnej - ich zdaniem - reakcji władz po katastrofie. Prom zatonął przed rokiem. W katastrofie zginęły 304 osoby.

Główna grupa reprezentująca rodziny ofiar przekazała, że rząd zawiódł bliskich zabitych osób, ponieważ zamiaru wydobycia wraku nie ogłosił przed przypadającą w czwartek rocznicą katastrofy. We wraku prawdopodobnie wciąż znajdują się ciała dziewięciu ofiar.

Reklama

Jako drugi powód odwołania uroczystości podano decyzję prezydent Korei Płd. Park Geun Hie, która postanowiła nie wziąć udziału w organizowanym przez rodziny nabożeństwie żałobnym w mieście Ansan. Park udała się do portu na wyspie Jindo na południowym zachodzie kraju, gdzie po zatonięciu promu utworzono prowizoryczną kostnicę przyjmującą ciała ofiar.

"Jesteśmy bardzo rozczarowani tym, że rząd i prezydent uniemożliwiły rodzinom (ofiar) udział w tym nabożeństwie. Będą musieli wziąć za to odpowiedzialność" - powiedział przywódca grupy.

Wcześniej w czwartek prezydent Korei Płd. ogłosiła, że wrak zostanie wydobyty na powierzchnię, "gdy tylko będzie to możliwe"; od roku domagają się tego rodziny ofiar. Koszt tej operacji szacuje się na 110 mln dolarów.

Podczas wizyty na Jindo Park wygłosiła przemówienie przy wtórze próbujących ją zagłuszyć głosów. Z nieprzyjaznym przyjęciem spotkał się również premier w jej rządzie, Li Wan Ku, wygwizdany przez gniewny tłum, gdy chciał dostać się do ołtarza ku czci ofiar w Ansan. Z tamtejszej szkoły pochodziło 250 uczniów, którzy zginęli w katastrofie.

Śledztwo wykazało, że do zatonięcia promu 16 kwietnia 2014 r. przyczyniło się wiele czynników - od przeciążenia jednostki ładunkiem po niekompetencję załogi. Kapitan został uznany za winnego zaniedbania obowiązków i skazany na 36 lat więzienia, a szef firmy-operatora promu - na 10 lat więzienia. Inni przedstawiciele przedsiębiorstwa żeglugowego Chonghaejin Marine otrzymali kary od trzech do sześciu lat pozbawienia wolności za malwersacje i zaniedbania.

Przeciążony prom Sewol zatonął podczas rejsu z portu Incheon na wyspę Czedżu, stanowiącą popularny cel wycieczek turystycznych. Prom wypłynął z 3 606 tonami towarów i samochodów na pokładzie; to ponad trzy razy więcej niż wynosi zalecana maksymalna masa ładunków.

Po tej największej od lat katastrofie morskiej w Korei Płd. w ogniu krytyki znalazła się prezydent Park i jej rząd. Krytykowano m.in. źle przeprowadzoną akcję ratunkową, podczas której udało się uratować tylko 172 spośród 476 pasażerów statku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje