Reklama

Reklama

RMF24: MSZ promuje Polskę korzystając z… gotowych zdjęć

To grupa obcokrajowców promuje w Londynie Polskę. Jak dowiedział się reporter RMF FM, na plakatach "Polska. Spring Into", wiszących w stolicy Wielkiej Brytanii, znalazło się zdjęcie z tak zwanego stocku. To gotowe fotografie, które autorzy sprzedają agencjom reklamowym. Na tę kampanię MSZ wydaje 8 mln zł.

Na pytanie, dlaczego na zdjęciu nie ma Polaków, Grzegorz Kwolek usłyszał w resorcie spraw zagranicznych, że to zdjęcie "przedstawia roześmianych ludzi, obywateli świata, do których kierujemy zaproszenie do poznania Polski".

Reklama

Takie wytłumaczenie może dziwić, bo w większości kampanii promocyjnych na ogół pokazuje się miejsce, do którego chcemy odbiorcę przyciągnąć. Tak wyglądała niedawna kampania Polskiej Organizacji Turystycznej - Poland. Feel Invited. Do odwiedzenia naszego kraju zapraszali mieszkańcy Białowieży, Mazur, Poznania, czy Krakowa.

Ale to nie jest jedyna taka wpadka rządu, ze zdjęciami ze "stocku". Rok temu podczas konferencji promującej Rok Rodziny w Polsce premier Donald Tusk występował na tle zdjęcia rodziny z Irlandii.

Londyńczycy zaskoczeni, nie rozumieją przesłania

Plakaty "Poland. Spring Into" pojawiły się w 150 punktach Londynu, m.in. na lotnisku Heathrow i w metrze. Jak przekonał się korespondent RMF FM, przesłanie plakatów nie jest jasne dla mieszkańców brytyjskiej stolicy. - To hasło nie ma sensu i jest niegramatyczne. Mogę tylko zgadywać, co oznacza - skarży się jedna z mieszkanek Londynu. Może chodzi o to, byśmy pojechali do Polski na wakacje albo inwestowali w gospodarkę? - dodaje wyraźnie zakłopotana.

Rozmówcy Bogdana Frymorgena podkreślają, że w tak krótkim sloganie nie powinno pojawić się słowo, które ma kilka znaczeń. - Słowo "spring" do nich należy, może bowiem oznaczać wiosnę, źródło wody lub efektowny skok. Jeśli dodać do tego sprężynę, to robią się z tego aż cztery znaczenia - zaznacza Angielka. "Spring into Polska", napisane razem i bez kropek byłoby rozwiązaniem bardziej gramatycznym, ale biorąc pod uwagę oszczędną grafikę plakatu i tak nie oddałoby właściwego znaczenia kampanii.

Wątpliwy pozostaje też sens rezygnowania z nazwy "Poland" na rzecz "Polska", jeśli hasło ma odnieść natychmiastowy efekt i nie wywoływać zamieszania u odbiorców. Co więcej, dla Brytyjczyków niepamiętających logotypu Solidarności, znak 25 Freedom umieszczony w rogu też nie jest jasny. A myśleć nad całością muszą zbyt długo i zbyt intensywnie, by kampanię można było uznać za udaną.

Bogdan Frymorgen

Grzegorz Kwolek


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne