Reklama

Reklama

RMF24: 10-letnia Maja trafiła do szpitala. Śledczy wstrzymują wniosek o ENA

Uwolniona z rąk porywacza 10-letnia Maja spod Szczecina trafiła do szpitala - dowiedziała się reporterka RMF FM Aneta Łuczkowska. Dziewczynka ma obrażenia nogi, powstałe prawdopodobnie podczas porwania. Do czasu określenia, jak poważny jest to uraz, prokuratura wstrzymała wniosek o wystawienie Europejskiego Nakazu Aresztowania dla mężczyzny, który ją uprowadził.

Już wczoraj obrażenia odkryli niemieccy lekarze, jednak dziś medycy z Polski muszą ocenić, jak poważne są to rany.

Reklama

Chodzi o to, żeby móc postawić Adrianowi M. dodatkowy zarzut. Dlatego też na razie prokuratura wstrzymała wniosek o wystawienie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Po jego wystawieniu porywacza nie można by było oskarżyć o spowodowanie u dziewczynki obrażeń.

Jak dotąd prokurator zarzuca mężczyźnie uprowadzenie i pozbawienie wolności, za co grozi 5 lat więzienia. Dopiero po opinii lekarzy do sądu trafi wniosek o wydanie ENA. Na jego podstawie porywacz do Polski mógłby trafić w ciągu 2 tygodni.

Adrian M. ma problemy psychiczne

Jak dowiedział się reporter RMF FM, Adrian M. ma poważne problemy psychiczne. 31-latek słyszy głosy i ma widzieć diabła, który każe mu robić różne rzeczy.

Przed porwaniem mężczyzna Mai miał m.in. poszukiwać sposobu na zdobycie broni. Z ustaleń śledczych wynika, że Adrian M. ukradł samochód krewnemu w Niemczech, którym wywiózł dziecko z Polski. Świadkowie zeznali również, że przed uprowadzeniem Mai kilka dni koczował przed jej domem.

31-latek twierdzi natomiast, że nie porwał dziewczynki - dziecko samo miało wsiąść do jego samochodu.

(abs)

Aneta Łuczkowska

CZYTAJ TAKŻE NA RMF24.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje