Reklama

Reklama

RMF FM: Śmierć polskiego kierowcy. Podejrzani są nieletni?

Pięciu z dziewięciu afrykańskich i bliskowschodnich imigrantów aresztowanych w sprawie śmierci polskiego kierowcy pod Calais we Francji uniknie na razie procedury karnej. Są podejrzani o spowodowanie wypadku. Twierdzą, że nie mają skończonych 16 lat, nie mogą więc zostać umieszczeni w areszcie śledczym. Nie oznacza to jednak, że unikną odpowiedzialności.

Pięciu młodych imigrantów z Erytrei i Etiopii zostanie wysłanych do zamkniętego zakładu poprawczego, bo z powodu młodego wieku nie mogli zostać umieszczeni w areszcie śledczym. Według źródeł w żandarmerii, nie mają oni żadnych dokumentów tożsamości. Być może później będą sądzeni przez sąd dla nieletnich, ale - według źródeł we francuskiej prokuraturze - nie jest to pewne. Prokuratura podejrzewa, że brali udział w umieszczaniu pni drzew na autostradzie razem z czterema starszymi kolegami z Erytrei i Afganistanu, którzy już usłyszeli zarzuty i znajdują się w areszcie śledczym.

Reklama

Wspomnianych czterech migrantów - dwóch dorosłych Afgańczyków i erytrejskich nastolatków w wieku powyżej 16. roku życia - zostało oskarżonych o spowodowanie śmierci polskiego kierowcy samochodu dostawczego. Prokuratura podejrzewa, że na autostradzie w pobliżu Calais na północy Francji ustawili blokadę z pni drzew. Przed blokadą trzy wielotonowe ciężarówki gwałtownie zahamowały. Zarejestrowany w Polsce i prowadzony przez polskiego kierowcę samochód dostawczy, który jechał z tyłu, uderzył w jedną z ciężarówek i stanął w płomieniach. Kierowca zginął na miejscu.

Do tragicznego wypadku doszło we wtorek przed godziną 4. rano na autostradzie A16 w rejonie miejscowości Guemps, w odległości 15 km na wschód od Calais.

Jak poinformował prokurator w Saint-Omer Patrick Leleu, dwóm dorosłym Afgańczykom i dwóm niepełnoletnim Erytrejczykom postawiono zarzuty spowodowania zagrożenia w ruchu drogowym, które stało się bezpośrednią przyczyną śmierci obywatela polskiego, i narażenia na niebezpieczeństwo życia innych kierowców.

Oskarżeni nie przyznają się do winy.

W Calais zlikwidowano w październiku ubiegłego roku dzikie obozowiska nazywane "dżunglą". Przebywało tam około 7 tysięcy migrantów, głównie z Afganistanu, Sudanu czy Erytrei, oczekujących na możliwość przedostania się do Wielkiej Brytanii przez kanał La Manche. Nocami ustawiali oni często blokady na drogach: zatrzymywali w ten sposób ciężarówki jadące do Wielkiej Brytanii i próbowali ukryć się w nich, by w ten sposób przekroczyć granicę francuską.

Po likwidacji dzikich obozowisk kilka tysięcy migrantów rozmieszczono na terytorium całej Francji.

(j.)

Marek Gładysz


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama