Reklama

Reklama

RMF FM: 51 Polaków uratowanych z pożaru w Holandii

51 Polaków uratowanych z płonącego budynku w holenderskim Kwadijk. Drewniany budynek, który służył Polakom za hotel robotniczy, spłonął doszczętnie. Polacy pracowali w pobliskich szklarniach. Informację przekazano na Gorącą Linię RMF FM.

Pożar wybuchł w sobotę około godz. 17. Nikomu z Polaków na szczęście się nic nie stało, wszyscy opuścili budynek na czas. Noc spędzili już w innym hotelu pracowniczym. Wielu jednak straciło pieniądze, dokumenty tożsamości, komórki i laptopy.

"Wyszedłem z budynku w samej koszuli, wszystko zostawiłem. Nawet kluczyki do samochodu. Wszystko spłonęło" - mówi dziennikarce RMF FM Katarzynie Szymańskiej-Borginon jeden z Polaków ze spalonego hotelu.

Holenderscy pracodawcy od razu ruszyli z pomocą, dostarczając ubrania i pieniądze na podstawowe artykuły. "Szefowie zakładów w których pracujemy od razu przyjechali, dali nam po 100 euro na podstawowe wydatki. Powiedzieli, że za poniedziałek zapłacą, ale nie musimy przychodzić do pracy" - mówi jeden z polskich robotników. 

Reklama

Polacy narzekają natomiast na polską firmę pośrednictwa pracy, która zachowuje się obojętnie. Obawiają się mówić pod nazwiskiem, żeby nie stracić pracy. "Nic nie zrobili, wszystko musieliśmy sami organizować" - opowiadają Polacy, którzy martwią się teraz o odszkodowania. Jak opowiada jeden z pracowników, przedstawiciele tej firmy byli nawet mocno niezadowoleni, gdy poszkodowani pracownicy zatelefonowali do polskiego konsulatu w Hadze. "Myśleli, że zamiotą wszystko pod dywan" - mówi jeden z rozmówców.

Wczoraj przedstawiciele konsulatu byli już na miejscu. Oferowali pomoc, spisywali dane, by można było wyrobić tymczasowe dokumenty.

(az)

Katarzyna Szymańska-Borginon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy