Reklama

Reklama

RMF: 8-latek umierał w bagażniku. Macocha w tym czasie wypaliła kilka papierosów i wykopała grób

Przed sądem w hiszpańskiej Almerii rozpoczął się proces 45-letniej Any Julii Quezady, oskarżonej o zabicie 8-letniego dziecka. Kobieta zabiła chłopca, który był synem jej długoletniego partnera.

8-letni Gabriel został zabity w lutym 2018 roku. Do zabójstwa przyznała się ówczesna partnerka jego ojca - pochodząca z Dominikany 45-latka. Przyznała się dopiero, kiedy policja znalazła ciało chłopca w bagażniku jej auta.

Ana Julia Quezada przyjechała do chłopca w lutym 2018 roku, kiedy ten przebywał u babci w niewielkiej miejscowości w Andaluzji. Podeszła do 8-latka, który właśnie wychodził z kuzynem pograć w piłkę. Przekonała go, by wsiadł z nią do auta. Mieli pojechać do pobliskiej wsi Rodalquailar, gdzie 45-latka wraz ojcem chłopca remontowali dom. Kiedy dojechali na miejsce, kobieta dotkliwie pobiła dziecko, a następnie zakryła nos i usta rękoma. Przekonana o tym, że chłopiec nie żyje, jego ciało wrzuciła do bagażnika.

Reklama

Prokurator oświadczył przed sądem, że dziecko umierało od 45 do 90 minut.

"W tym czasie wypaliła kilka papierosów, pomalowała drzwi, wykopała grób i godzinę później uświadomiła sobie, że Gabriel wciąż oddycha. Wtedy go udusiła" - mówił przed sądem oskarżyciel.

Kobieta zaciągnęła ciało dziecka do dołu, który wykopała. Kiedy zorientowałaś się, że grób jest za wąski, próbowała łopatą odciąć ramie 8-latka. Zdołała złamać kość. Potem dziecko przysypała ziemią.

Odgrywała zatroskaną macochę

Okazywała współczucie i wsparcie rodzinie, kiedy okazało się, że dziecko zaginęło. Odgrywała rolę zatroskanej macochy. Przed kamerami ze łzami w oczach prosiła o pomoc w poszukiwaniu dziecka. Przez 12 dni ramię w ramię z ojcem chłopca brała udział w akcji, w którą zaangażowanych były setki ludzi: policjanci, strażacy oraz wolontariusze.

Śledczy nie wierzyli jej żalowi i zarządzili obserwację. Kobieta wpadła, kiedy policja przyłapała ją, gdy odkopała ciało dziecka i próbowała wsadzić do bagażnika auta. Chciała ukryć zwłoki w innym miejscu.

Początkowo utrzymywała, że działała w samoobronie, bo chłopiec miał ją zaatakować siekierą. Ostatecznie przyznała się do zamordowania Gabriela. Prokurator nazwał ją zimną osobą o naturze manipulantki. Żąda dla niej kary dożywocia. Wyrok ma zostać ogłoszony 19 września.


Joanna Potocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne