Reklama

Reklama

RIA Nowosti: Władimir Putin i Alaksandr Łukaszenka omówili sytuację na Białorusi

Prezydenci Rosji i Białorusi Władimir Putin i Alaksandr Łukaszenka omówili "sytuację na Białorusi i wokół niej". Przywódcy rozmawiali telefonicznie - podała w sobotę (15 sierpnia) rosyjska agencja RIA Nowosti. Kreml wydał komunikat, w którym poinformował o szczegółach rozmowy.

"W rozmowie telefonicznej prezydentów Rosji i Białorusi Władimira Putina i Alaksandra Łukaszenki na temat sytuacji na Białorusi, obie strony "wyraziły przekonanie, że problemy, które się pojawiły, zostaną wkrótce uregulowane" - poinformował w sobotę Kreml.

Reklama

"Najważniejsze jest, aby problemów tych nie wykorzystały siły destrukcyjne, dążące do tego, aby zaszkodzić wzajemnie korzystnej współpracy dwóch państw w ramach Państwa Związkowego" - głosi komunikat wydany po rozmowach.

"W związku z wcześniejszym powrotem do Rosji 32 jej obywateli, zatrzymanych poprzednio na Białorusi, pozytywnie oceniona została ścisła współpraca kompetentnych resortów w tej kwestii" - podały służby prasowe Kremla.

Prezydenci ustalili, że będą podtrzymywać "regularne kontakty" na różnych szczeblach i potwierdzili swoje nastawienie na "umocnienie stosunków sojuszniczych", co "w pełnej mierze odpowiada fundamentalnym interesom bratnich narodów Rosji i Białorusi" - czytamy w komunikacie.

Łukaszenka: Zagrożenie nie tylko dla Białorusi

Wcześniej w sobotę Łukaszenka powiedział, że ma zamiar skontaktować się z Putinem ze względu na zagrożenie "nie tylko dla Białorusi".

- Trzeba się skontaktować z Putinem, prezydentem Rosji, abym mógł z nim teraz porozmawiać, dlatego, że to już jest zagrożenie nie tylko dla Białorusi (...) Dzisiaj ochrona Białorusi to nie mniej, niż ochrona całej naszej przestrzeni, Państwa Związkowego (Białorusi i Rosji - przyp. red.), i przykład dla innych. Jeśli Białorusini nie wytrzymają, to ta fala potoczy się tam - mówił Łukaszenka.

Łukaszenka: Ludzie nie rozumieją, że są sterowani 

Białoruski przywódca oświadczył także, że władze w Mińsku czytały "poradniki kolorowych rewolucji" i widzą, co się dzieje". W kraju widoczne są "elementy ingerencji z zewnątrz". - Ludzie w większości nie rozumieją, że są sterowani - przekonywał.

Zapewnił, że władze "dobrze widzą" to, co dzieje się pod powierzchnią i nie należy ich usypiać "pokojowymi akcjami i demonstracjami".

Łukaszenka dementował także doniesienia o swej śmierci i chorobie, o tym, że uciekł z kraju i że ma dom w Moskwie.

W dniach po wyborach prezydenckich na Białorusi 9 sierpnia i wybuchu tam protestów powyborczych nie podawano oficjalnych informacji o jakichkolwiek rozmowach Putina i Łukaszenki. Przy czym, gospodarz Kremla jako jeden z pierwszych przywódców złożył przywódcy Białorusi gratulacje z powodu wygranej.

Z Moskwy Anna Wróbel 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje