Reklama

Reklama

Reporterzy Bez Granic: Inscenizacja tego zabójstwa rozdziera serce

Zainscenizowanie przez ukraińskie służby specjalne zabójstwa rosyjskiego dziennikarza Arkadija Babczenki "rozdziera serce" - powiedział w środę sekretarz generalny organizacji Reporterzy Bez Granic (RSF) Christophe Deloire.

"O ile pojawienie się dziennikarza wywołało wielką ulgę, to smutny i godny ubolewania jest fakt, że ukraińskie służby bawią się prawdą, bez względu na kierujący nimi motyw" - oznajmił Deloire.

Reklama

"Ta sytuacja nie zwiększy wolności prasy, lecz wystarczy, by rzucić cień na wszystkie przypadki zabójstw politycznych. Było to kłamstwo państwa, nawet jeśli trwało krótko" - dodał.

Babczenko, rosyjski dziennikarz krytyczny wobec Kremla, o którego zabójstwie w Kijowie poinformowały we wtorek ukraińskie władze, nieoczekiwanie pojawił się w środę publicznie na konferencji prasowej w Kijowie wraz z szefem Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) Wasylem Hrycakiem i prokuratorem generalnym Jurijem Łucenką.

Dziennikarz wyjaśnił, że zamach na niego był rzeczywiście przygotowywany i że zgodził się wziąć udział w planowanej od dwóch miesięcy akcji SBU, która miała na celu ujęcie jego organizatorów i potencjalnych wykonawców.

Szef SBU poinformował, że zatrzymano już organizatora zabójstwa, który jest zwerbowanym przez Rosjan obywatelem Ukrainy. Do wykonania zlecenia wynajął on innego Ukraińca, byłego żołnierza, który uczestniczył w operacji przeciwko separatystom prorosyjskim w Donbasie.

41-letni Babczenko uczestniczył jako żołnierz w dwóch wojnach czeczeńskich. Po odejściu z armii został korespondentem wojennym rosyjskich mediów. Od 2017 roku mieszka na Ukrainie. Jak tłumaczył, opuścił Rosję ze względu na groźby, które otrzymywał w związku z krytyką rządów prezydenta Władimira Putina.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje