Reklama

Reklama

Relacje Polski i Francji doskonałe pomimo "zachmurzenia"

Mimo "przejściowego zachmurzenia" między Polską i Francją rozwija się wymiana gospodarcza, a na poziomie lokalnym i regionalnym stosunki są doskonałe – mówili we wtorek uczestnicy polsko-francuskiego seminarium w paryskiej ambasadzie RP.

Michał Kurtyka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Energii, przypomniał, jak szybko po 1989 r. weszły na polski rynek francuskie firmy, takie jak np. supermarkety. Podkreślił, że "jednokierunkowy" ruch inwestycyjny zmienił się po 2010 r. w "ruch dwustronny" i obecnie mamy do czynienia z prawdziwym partnerstwem. Wyrażając satysfakcję ze zrównoważonych stosunków gospodarczych, Michał Kurtyka uznał, że "teraz czekamy na stworzenie nowego modelu, który pozwoli na zwiększenie przepływów".

Gervais Pellissier, zastępca dyrektora generalnego firmy Orange do operacji europejskich opowiedział historię francuskiego operatora w Polsce. Po stwierdzeniu, że firmie odpowiada "partnerstwo z państwem" (polskim), wymienił wielkie inwestycje i zakupy przedsiębiorstwa zatrudniającego w Polsce 15 tys. pracowników. Według Pellissiera, Orange to 4,5 proc. polskiego wzrostu gospodarczego.

Reklama

Paul-François Dubroeucq, który jako dyrektor ds. międzynarodowych firmy finansowej Euronext uczestniczył w założeniu warszawskiej giełdy, wskazał na dynamizm i szybkość, z jaką ta symboliczna dla kapitalizmu instytucja działać zaczęła w dawnym komunistycznym "domu partii".

Dubroeucq tłumaczył, że Polacy musieli opierać się na obcych wzorach i korzystać z pomocy, ale od początku do końca odgrywali główną rolę w tym przedsięwzięciu. Jego zdaniem współpraca z Francuzami "pozwoliła uniknąć klęsk, jakie były udziałem Czechów i Węgrów na tym polu", i przyczynia się do tego, że "warszawska giełda to rynek, który jest wzorem".

Cyprian Kosiński, który sprowadził do Polski francuskie inwestycje umożliwiające stworzenie łódzkiej Manufaktury, opowiadał, jak dzięki kontaktom osobistym i umiejętności znalezienia poparcia politycznego udało się sfinalizować wielomilionową inwestycję.

Hanna Goutierre, prezes Polskiej Izby Handlowej we Francji przypomniała burzę w stosunkach polsko francuskich, gdy Paryż nie mógł wybaczyć Polakom, że zamiast francuskich myśliwców Mirage kupili amerykańskie F-16. Dzięki urządzonemu przez Polską Izbę Handlową spotkaniu z senatorami, w którym uczestniczyli ambasadorowie Francji w Warszawie i Polski w Paryżu, kryzys - twierdzi pani Goutierre - został zażegnany.

Moderator spotkania, b. dyrektor centrum cywilizacji francuskiej Uniwersytetu Warszawskiego prof. Paul Gradvohl zaatakował "mit suwerenności gospodarczej", twierdząc, że dla młodszych pokoleń "narodowość przedsiębiorstwa" jest wyznacznikiem niewystarczającym. 

Profesor podkreślił, że "Europa gospodarcza jest bardzo żywotna", co "w przedsiębiorstwach widać o wiele bardziej niż w ministerialnych kancelariach".

Prawie wszyscy uczestnicy seminarium wypowiadali się mniej lub bardziej bezpośrednio za "otwartą Europą", bo "stwarza najlepsze warunki dla przedsiębiorczości". "Siła jest w unii" - zakończyła swe wystąpienie pani Goutierre.

Wielokrotnie wspominano o "przejściowym zachmurzeniu", ale dodawano, że nie cierpią na tym stosunki między przedsiębiorcami ani współpraca na szczeblu regionalnym i lokalnym.  

Z Paryża Ludwik Lewin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy