Reklama

Reklama

Raport Borysa Niemcowa będzie gotowy w kwietniu

Przygotowywany przez Borysa Niemcowa przed jego zabójstwem raport o udziale Rosjan w wojnie na Ukrainie będzie gotowy w kwietniu - poinformował współpracownik polityka, Ilja Jaszyn. Według raportu rodzinom zabitych żołnierzy początkowo płacono za milczenie.

Odszkodowania te wynosiły 3 mln rubli (ponad 50 tys. dolarów). Potem zaprzestano ich wypłaty - relacjonuje w poniedziałek informacje podane przez Jaszyna na Facebooku ukraiński tygodnik "Dzerkało Tyżnia".

Reklama

Jaszyn napisał na Facebooku, że obecnie gotowych jest kilka rozdziałów raportu. Udało się nawiązać kontakt z niektórymi źródłami Niemcowa. To osoby reprezentujące interesy tych rodzin, którym nie wypłacono obiecanych odszkodowań.

Według źródeł Niemcowa żołnierze ukraińscy ginęli masowo na wschodzie Ukrainy najpierw latem zeszłego roku, a potem w styczniu i początku lutego bieżącego roku.

"Pierwsza fala trumien napłynęła do Rosji latem zeszłego roku, kiedy armia ukraińska przeszła do ofensywy i wyzwalała jeden za drugim miasta w obwodzie donieckim i ługańskim. Ofensywę zatrzymano po bezpośredniej ingerencji oddziałów armii rosyjskiej. Kiedy ukrywanie obecności rosyjskich wojskowych w strefie konfliktu stało się niemożliwe, Ministerstwo Obrony po fakcie wymyśliło wersję, że wszyscy oni pojechali walczyć podczas należnego im urlopu. Ale na +urlopy+ zabierali z sobą broń i sprzęt wojskowy" - napisał Jaszyn.

Fale trumien

Według otrzymanych danych ta pierwsza fala liczyła około 150 trumien. Źródła Niemcowa twierdziły, że informacje na ten temat udało się ukryć dlatego, że krewni zabitych otrzymywali 3-milionowe odszkodowania i podpisywali zobowiązanie do nierozgłaszania informacji pod groźbą postępowania karnego.

"Druga fala trumien", ze stycznia i lutego, nastąpiła, gdy - jak pisze Jaszyn - na wschodzie Ukrainy zginęło co najmniej 70 rosyjskich żołnierzy. Było to związane m.in. z walkami o miasto Debalcewe w obwodzie donieckim. "Inaczej niż w zeszłym roku tym razem żołnierze rosyjscy przed wyjazdem do Donbasu oficjalnie zwalniali się z sił zbrojnych na żądanie władz" - napisał Jaszyn. Tym razem rodziny nie otrzymywały odszkodowań, zaczęły wyrażać niezadowolenie i szukać prawników, którzy mogliby dochodzić ich praw. Jednak rodziny bały się, jak pisze Jaszyn, publicznie to ujawniać, ponieważ zanim żołnierze wyjechali na Ukrainę, krewni podpisywali zobowiązania do nierozgłaszania informacji na ten temat.

Jaszyn w rozmowie z brytyjskim "Guardianem" wyjaśniał, że krewni zabitych żołnierzy "uważają, że Niemcow został zabity z powodu raportu i nie chcą rozmawiać". W artykule opublikowanym w niedzielę "Guardian" przypomina, że Niemcow opublikował kilka negatywnych dla władz raportów, z których jeden dotyczył korupcji podczas przygotowań do zeszłorocznych zimowych igrzysk w Soczi.

Główne media rosyjskie nie informowały o tych raportach; z sondażu niezależnego Centrum Lewady wynika, że 64 proc. Rosjan nie słyszało o tych publikacjach - zauważa "Guardian". Jaszyn wskazał w rozmowie z dziennikiem, że po zabiciu Niemcowa na marsz poświęcony jego pamięci przyszły tysiące ludzi, co pokazuje, że duża część społeczeństwa nie zgadza się z działaniami władz na Ukrainie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje