Reklama

Reklama

Putin domaga się od rządu spełnienia jego obietnic powyborczych

Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin oświadczył, że jego dekrety powyborcze z maja 2012 roku są wykonalne mimo spadku tempa wzrostu gospodarczego w Rosji, co - jak podkreślił - jest w znacznej mierze skutkiem recesji na świecie.

Prezydent mówił o tym w Moskwie na spotkaniu z aktywistami Ogólnorosyjskiego Frontu Narodowego (ONF), struktury skupiającej jego stronników i stanowiącej jego zaplecze polityczne.

Reklama

7 maja 2012 roku, w dniu swojej inauguracji, Putin wydał dekrety nakazujące m.in. budowę tanich mieszkań, poprawę jakości usług w gospodarce mieszkaniowej, służbie zdrowia i oświacie, a także podniesienie wynagrodzeń w strefie budżetowej. W ocenie wielu ekspertów w warunkach recesji wykonanie tych zadań jest niemożliwe.

- Na naszej gospodarce w znacznym stopniu odbija się to, co już od kilku lat ma miejsce w gospodarce światowej. Najgorsze dla naszej gospodarki jest to, co dzieje się w gospodarce europejskiej, ponieważ połowa naszych obrotów handlowych przypada na Unię Europejską - powiedział prezydent.

- W odróżnieniu od wielu krajów UE mamy wzrost gospodarczy. Jego tempo jest jednak niewystarczające do wykonania wszystkich naszych zadań. Nie oznacza to, że powinniśmy odłożyć na bok dekrety i powiedzieć, że nie jesteśmy w stanie ich wykonać - dodał.

W środę Ministerstwo Finansów ostrzegło, że nawet przy obecnych wysokich cenach ropy naftowej na świecie - wpływy z eksportu ropy i gazu ziemnego stanowią ponad połowę dochodów budżetu FR - w kasie państwa do 2020 roku może zabraknąć około 10 bln rubli (302 mld dolarów) na sfinansowanie sztywnych wydatków budżetowych i obietnic prezydenta.

Wcześniej Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego poinformowało, że wykonanie zadań postawionych w maju zeszłego roku przez Putina jest możliwe tylko przy wzroście gospodarczym na poziomie 7 proc. PKB rocznie. Według tego resortu samo tylko podniesienie płac w sferze budżetowej wymaga wzrostu PKB o co najmniej 4 proc. w skali rocznej.

Tymczasem gospodarka Rosji nadal zwalnia. Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego już po raz czwarty skorygowało w dół prognozy na 2013 rok i lata 2014-15. Prognozę wzrostu gospodarczego na bieżący rok obniżyło z 1,8 do 1,4 proc., na 2014 - z 3 do 2,5 proc., a na 2015 - z 3,1 do 2,8 proc.

Proces hamowania rosyjskiej gospodarki trwa już prawie dwa lata. Minister rozwoju gospodarczego Aleksiej Uljukajew ocenia obecny stan gospodarki Rosji jako stagnację. Jego zdaniem recesja rosyjskiej gospodarce nie grozi.

Putin już niejednokrotnie ostrzegał, że odpowiedzialność za wykonanie jego ubiegłorocznych dekretów ponosi rząd Dmitrija Miedwiediewa. Niektórym analitykom daje to powód do mówienia o możliwej dymisji Miedwiediewa i jego gabinetu. Za najpoważniejszego kandydata na nowego premiera uważają oni byłego wieloletniego ministra finansów Aleksieja Kudrina.

Ogólnorosyjski Front Narodowy zawiązał się w maju 2011 roku z inicjatywy Putina, w którego zamyśle miała to być koalicja organizacji, którym nie jest obojętna przyszłość Rosji. Do frontu przystąpiły lojalne wobec Kremla stowarzyszenia kombatanckie, młodzieżowe, kobiece, związkowe i biznesowe - łącznie ponad 1900 organizacji z całej Rosji.

Akces do ONF zgłosiły również niektóre zakłady pracy, m.in. Rosyjskie Koleje Żelazne (RŻD), Poczta Rosji i Siewierstal. Jego partnerami zostały partie polityczne: Jedna Rosja, Patrioci Rosji, Ojczyzna i Kozacka Partia FR.

Podczas wyborów prezydenckich w marcu 2012 roku ONF w różnych miastach FR organizował manifestacje poparcia dla Putina. Uczestniczył także w wyborach do Dumy Państwowej, niższej izby parlamentu, w grudniu 2011 roku. Jego przedstawicielom przypadła jedna trzecia miejsc na listach Jednej Rosji, kierowanej przez Putina i Miedwiediewa. Ostatecznie objęli oni 87 mandatów (z 238 zdobytych przez tę partię władzy).

W czerwcu 2013 roku Putin osobiście stanął na czele ONF.

Podczas czwartkowego spotkania z aktywistami ONF prezydent wyznał, że nawet on ma powody do narzekań na jakość usług komunalno-mieszkaniowych. - To, jak mieszkamy i gdzie mieszkamy, jest niezwykle ważne. Wyobraźcie sobie, że nawet ja niekiedy mam rdzawą wodę w kranie. Wstyd? Ale to fakt. Aż wstyd o tym mówić, bo jest to majątek państwowy - oświadczył.

Putin nie sprecyzował, czy rdzawa woda cieknie mu z kranu na Kremlu, gdzie urzęduje, czy w rezydencji w Nowo-Ogariowie koło Moskwy, gdzie mieszka.

Z Moskwy Jerzy Malczyk

Dowiedz się więcej na temat: Władimir Putin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje