Reklama

Reklama

Psi "incydent" w Białym Domu. Czworonóg Joe Bidena zaatakował agenta ochrony

Nieco ponad miesiąc od przeprowadzki do Białego Domu psy nowego prezydenta USA Joe Bidena zostały odesłane z powrotem do jego prywatnej posiadłości w Delaware. Wszystko z powodu agresywnego "incydentu". Jeden z czworonogów miał ugryźć agenta ochrony. O sprawie donosi CNN.

Joe Biden i jego żona Jill są właścicielami dwóch owczarków niemieckich - Majora i Champa. Pierwszy z nich został adoptowany przez parę ze schroniska w 2018 roku. Drugiego kupiono dziesięć lat wcześniej, w 2008 roku, kilka tygodni po tym, jak Biden został wiceprezydentem USA u boku Baracka Obamy.

Reklama

Przeprowadzka psów do Waszyngtonu oznaczała powrót do wieloletniej tradycji. Niemal wszyscy prezydenci USA wprowadzali się do Białego Domu ze swoimi pupilami, żartobliwie nazywanymi "pierwszymi psami". Ze zwyczaju wyłamał się Donald Trump.

Biden po objęciu urzędu podkreślał, że Major to pierwszy adoptowany pies, który zamieszkał w Białym Domu. To właśnie z udziałem młodszego z czworonogów - jak informuje CNN - miało dojść do "gryzącego incydentu". Według doniesień CNN owczarek zaatakował agenta ochrony.

Incydent był na tyle poważny, że zdecydowano się odesłać psy z powrotem do prywatnej posiadłości pary prezydenckiej w Wilmington w stanie Delaware na wschodnim wybrzeżu. Nie wiadomo, jaki jest stan ochroniarza.

CNN podaje, że Major często bywał "wzburzony" - skakał, szczekał i "szarżował" na personel i ochronę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy